Test HTC One M8 - metalowe dzieło sztuki

Smartfon idealny z pewnością jeszcze nie powstał, ale HTC One M8 bliżej do tego miana, niż jakiemukolwiek innemu urządzeniu z Androidem. Wiele wskazuje na to, że Tajwańczycy kolejny raz pokazali konkurencji, w jaki sposób powinno się projektować sprzęt z najwyższej półki. W poniższym teście mam zamiar to udowodnić.


Reklama

Ubiegłoroczny HTC One odniósł mały, ale bardzo znaczący sukces - był najlepiej wykonanym i zdecydowanie najładniejszym smartfonem z Androidem. Tym samym poprzeczka dla M8 została ustawiona naprawdę wysoko. Jednak już pierwsze nieoficjalne zdjęcia utwierdziły mnie w przekonaniu, że projektantom nie udało się powtórzyć sukcesu poprzednika. Na szczęście było to tylko złudzenie, ponieważ nowy One jest nie tylko najlepszym, ale i najbardziej niefotogenicznym androidowym smartfonem tego roku.

Technologiczne i designerskie dzieło sztuki

Od smartfonów z najwyższej półki oczekuję możliwie najlepszego wykonania i materiałów. Dlatego ze wszystkich producentów najbardziej cenię Apple i jednocześnie nie przepadam, kiedy ktoś stara mi się wmówić, że metal i szkło można śmiało zastąpić plastikiem. Owszem można, ale w urządzeniach za maksymalnie 1500 zł, a nie 2,5 tys. lub wyżej. Oczywiście jestem świadomy tego, że tworzywo sztuczne może przetrwać dwa lata nawet intensywnego użytkowania, ale skoro producenci dają mi wybór, to chcę z niego skorzystać.

Obudowa HTC One M8 jest w 90 proc. metalowa. Z plastiku wykonano tylko wąskie elementy w tylnej części obudowy oraz górny brzeg, gdzie umieszczone są anteny. Jest również pokaźnych rozmiarów tafla szkła chroniącego wyświetlacz. I to w zasadzie wszystko. Korpus jest jednym przepięknie wyprofilowanym i wykończonym elementem ze szczotkowanego metalu. Konstrukcja jest przez to doskonale zwarta i solidna. Nie ugina się, nie trzeszczy i nie skrzypi. Poza tym dzięki obłemu kształtowi - nieco innemu niż w przypadku ubiegłorocznej odsłony - doskonale leży w ręce. Ma jednak jedną poważną wadę - jest bardzo śliska. Wystarczy chwila zawahania, słabszy uścisk i urządzenie z gracją zjedzie z naszej dłoni. Na szczęście szczotkowany metal obudowy M8 prezentuje się tak znakomicie (wręcz industrialne), że ów problem naprawdę przestaje się liczyć. Osoby przewrażliwione na punkcie bezpieczeństwa telefonu mogą zakupić ochronne etui - tych nie brakuje, a niektóre są naprawdę bardzo pomysłowe (jedno z poniższych zdjęć).

W kwestii wyglądu nowy One jest bardzo podobny do swojego poprzednika. Przedni panel tworzą ekran, dwa potężne i rewelacyjnie grające głośniki oraz dość wąskie ramki. Znaczącą i dobrą zmianą jest rezygnacja z dotykowych przycisków systemowych. W M8 są one wyświetlane na ekranie jako element interfejsu.

Na uwagę zasługują również świetnie wykonane i bardzo dyskretne przyciski głośności oraz tacki na kartę nanoSIM (tą samą co w iPhone 5, 5s i 5c) oraz kartę pamięci microSD (do 128 GB). Brak ostatniego z tych elementów był poważną wadą ubiegłorocznego One’a.

HTC udowodnił, że nie ma zamiaru chodzić na skróty i sięgać po tanie rozwiązania. Za One M8 trzeba swoje zapłacić, ale w jego wykonaniu nie ma żadnych kompromisów. To takie małe, technologiczne i designerskie dzieło sztuki.

Super LCD3 i Motion Launch

M8 jest wyraźnie większy od swojego poprzednika. Zawdzięcza to dłuższej przekątnej wyświetlacza, która wynosi teraz dokładnie 5-cali. To dużo, ale jego wydłużony kształt ułatwia obsługę przy pomocy jednej ręki. Większy ekran i ta sama rozdzielczość - Full HD (1920 x 1080 pikseli) - oznaczają nieco mniejszą liczbę pikseli na cal, czego tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zauważyć - wyświetlany obraz jest bardzo ostry i cieszę się, że plotki dotyczące rozdzielczości 2K w M8 okazały się wyssane z palca.

HTC kolejny raz postawił na ekran Super LCD3. Jednak ten z nowego One jest jeszcze lepszy od ubiegłorocznego. Wyświetlany obraz ma bardzo wysoką jasność i pięknie odwzorowane kolory. Jest również rekordzistą jeśli chodzi o szybkość reakcji na dotyk.

One M8 jest kolejnym smartfonem, który można wybudzić ze stanu czuwania poprzez podwójne stuknięcie w powierzchnię wyświetlacza. Tą niezwykle prostą i pożyteczną funkcję po raz pierwszy wykorzystała Nokia, a za nią podążyli inni producenci. HTC od siebie dodał opcję natychmiastowego przejścia do BlinkFeeda (przesunięcie palcem po ekranie w prawo) oraz ekranu z widżetami (w lewo). Z nowymi gestami telefon radzi sobie bardzo dobrze, aczkolwiek z ich pomocą często zupełnie przypadkiem odblokowujemy ekran. Mnie zdarzało się to tak często, że byłem zmuszony przestać z nich korzystać.

Gdyby nie ten aparat...

HTC uzbroił swojego smartfona w podzespoły z najwyższej półki. Chodzi naturalnie o czterordzeniowego Snapdragona 801 o taktowaniu 2,3 GHz, układ graficzny Adreno 330 i 2 GB pamięci RAM. Takie zestawienie bez najmniejszego trudu upora się z każdą czynnością, aplikacją czy grą. Trudno natomiast wypowiadać się w kwestii wyników w testach wydajności, ponieważ pojawiły się głosy, że producent stosuje zabiegi poprawiające rezultaty. Jednak w praktyce nie ma to na szczęście żadnego znaczenia i jakiegokolwiek przełożenia na działanie telefonu. 

HTC zapewnia, że M8 obchodzi się z baterią 40 proc. delikatniej niż jego poprzednik. Testy pokazały, że nie są to puste słowa. Bateria o pojemności 2600 mAh, a więc będąca nieco poniżej obecnej średniej, jest w stanie zagwarantować nawet dwa dni średnio intensywnego korzystania z funkcji smartfona. Tak dobry wynik jest zasługą układu Snapdragon 801, który nieco wolniej wysysa energię w akumulatora. W sytuacjach podbramkowych mamy natomiast "tryb ekstremalnego oszczędzania energii". Po włączeniu telefon może wykonywać połączenia, odbierać SMS-y oraz maile. Cały szereg związanych z trybem ograniczeń sprawia, że przy 10 proc. baterii smartfon może działać jeszcze przez co najmniej kilkanaście godzin. Warto dodać, że podobne rozwiązania od jakiegoś czasu stosowało Sony, a w tym roku skorzystał z niego również Samsung.

Wraz z przejściem do tematu aparatu fotograficznego mocne strony wyposażenia One M8 się kończą. Producent kolejny raz postawił matrycę 4 Mpix z technologią Ultrapixel. Poprawę względem poprzednika widać, ale tylko w przypadku zdjęć wykonywanych przy niedostatecznej ilości światła. W  dobrych warunkach jest znacznie gorzej. Chodzi przede wszystkim o słabe odwzorowanie szczegółów, kolorów i niski kontrast. Od smartfona z najwyższej półki należy oczekiwać znacznie więcej.

Nie można zapominać również o drugim obiektywie aparatu, który umożliwia późniejsze modyfikacje zdjęć. Chodzi przede wszystkim o funkcję zmiany punktu ostrości na gotowym zdjęciu. Efekt jest ciekawy i myślę, że chętnie skorzystają z niego użytkownicy.

Bardzo pozytywnie zaskakuje natomiast aplikacja Aparat. Została zaprojektowana bardzo przejrzyście i wygodnie. Z kolei sam aparat błyskawicznie ustawia ostrość i wykonuje zdjęcia.

Android i Sense 6.0

HTC One M8 działa pod kontrolą Androida 4.2, ale jest on praktycznie całkowicie zmodyfikowany i zasłonięty przez autorską nakładkę producenta - Sense 6.0. W przypadku każdego innego producenta uznałbym to za wadę, ale najnowsza wersja interfejsu Sense jest naprawdę przyjemna w obsłudze, ładna i funkcjonalna.

W temacie aplikacji na pierwszy plan wysuwa się oczywiście poprawiony BlinkFeed, czyli jeden z ekranów głównych przekształcony w agregat newsów i powiadomień. Z poziomu ustawień aplikacji możemy wybrać interesującą nas tematykę. Możemy również wyszukiwać konkretne informacje. Pojawiły się także nowe funkcje w galerii, poprawione Sense TV oraz aplikacja dla aktywnych Fibit.

Pomimo głębokiej integracji z systemem nakładka nie spowalnia pracy telefonu. Wszystko działa w nim błyskawicznie i bez najmniejszych spadków wydajności. Dobrze, że pod tym względem Android zaczyna w końcu przypominać konkurencyjne systemy operacyjne.

Znowu najlepszy

Pierwszą edycję One okrzyknąłem w teście mianem najlepszego smartfona w historii Androida. Teraz z radością przypisuje to miano jego następcy. Tak naprawdę HTC One M8 ma tylko jedną wadę i jest nią bardzo przeciętny- jak na ten segment telefonów - aparat. Mam nadzieję, że za rok producent zrezygnuje ze swoich dużych pikseli i postawi na mniej rewolucyjne rozwiązania.

HTC można kupić w polskich sklepach za 2699 zł. Dostępny jest w kolorach szarym i złotym. Pojawił się także w ofertach operatorów, gdzie przy umowie samo urządzenie uda się kupić nieco taniej. Cena jest więc naprawdę rozsądna i co najważniejsze bardzo atrakcyjna w porównaniu z propozycjami konkurencji - za plastikowego Galaxy S5 trzeba zapłacić 3 tys. zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje