Reklama

LG KE 970 - gwiazdka pomyślności

Porządny telefon komórkowy powinien mieć? Solidne lusterko - powiedział projektant firmy LG i narysował błyszczący wyświetlacz. Potem do boju ruszyli inżynierowie i w efekcie mamy produkt o symbolu KE 970, bardziej po ludzku nazwany Shine.

Prezentacja tego modelu odbyła się już dość dawno temu, bo na Kongresie 3GSM w lutym tego roku. Wówczas dziennikarze z całego świata zwrócili uwagę na niebanalny design tego produktu. Nie trzeba było więc długo czekać, by podobny pomysł zaproponował drugi koreański producent - w ofercie Samsunga pojawił się model U700. Skupmy się jednak na błyszczącym LG. W stanie spoczynku wyświetlacz faktycznie zamienia się w lusterko. Nie wiem, czy zadowoliłoby ono kobiece potrzeby przy pudrowaniu noska, bo bardziej niż szklaną taflę przypomina wypolerowane srebro. Ale bez względu na to - jest eleganckie.

Reklama

Mocne wrażenie i odcisk palca

Mnie osobiście bardzo zachwyciła obudowa. Jest ona w całości wykonana z nierdzewnej stali. Powoduje to, co prawda, że telefon jest ciężki, bo waży 125 g, ale jednocześnie mamy wrażanie, że trzymamy w ręku solidny przedmiot. Nie każdy może lubić takie odczucie, ale ja na przykład wolę ciężki długopis od plastykowej jednorazówki. I lubię ciężkie zegarki. Dlatego pewnie KE 970 przypadł mi do gustu. Na szczęście obudowa nie jest wykonana w stylu "wysokiego połysku". Wystarczy tylko lustrzany wyświetlacz, byśmy mogli ponarzekać na nadmiar mało estetycznych odcisków dłoni. Wystarczy, co prawda, potarcie o rękaw, by się ich pozbyć, ale ze chwilę widoczne są znów. Bez względu jednak na to, ile ich jest, mało kto przechodzi obok Shine obojętnie.

Na pewno jest to telefon, który robi wrażenie. Jednak po kilku dniach korzystania nabrałem już takiego odruchu, że po wzięciu słuchawki w dłoń pierwszą rzeczą, którą robiłem było pocieranie wyświetlacza o koszulę. Starałem się też nie korzystać z telefonu na ulicy, w słońcu. Bo nawet nie mając na nosie przeciwsłonecznych okularów i tak niewiele widzimy. Bardzo to przeszkadza, na przykład przy robieniu zdjęć.

Scroll

Oprócz wyświetlacza dość ciekawie zaprojektowano klawisze nawigacyjne. Nie są one połączone w kształt klasycznego dżojstika, ale... w obracający się walec przez producenta określany jako scroll. Tym walcem możemy przebierać w górę i dół wybranej opcji menu. Zmieniamy ją już bardziej "normalnie" wciskając walec po lewej lub prawej stronie. Bardziej klasycznie, ale raczej w stylu Motoroli, zaprojektowano klawisze. Klawiatura jest idealnie płaska, a poszczególne klawisze oddzielone są fantazyjnie wykręconymi liniami. Nie przeszkadza to w korzystaniu z przycisków. W ciemności jednak można nieco ponarzekać na nieco słabe ich podświetlenie. No i jeżeli przyjdzie nam korzystać z klawisza z zieloną lub czerwoną słuchawką lub kasującego klawisza "C", to będziemy marudzić, że są one umieszczone za wysoko i wysunięta klapka utrudnia korzystanie z nich.

Dowiedz się więcej na temat: bluetooth | walec | gwiazdka | telefon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje