Reklama

HTC dalej oszukuje w benchmarkach?

Parę miesięcy temu głośno zrobiło się o oszukiwaniu Samsunga (a także innych producentów) w popularnych benchmarkach. Gdy wydawało się, że wszystko wróci do normy, problem powraca. Tym razem jednak nie za sprawą Samsunga, a firmy HTC.

Po premierze Galaxy Note'a 3 świat technologiczny dość mocno zainteresował się podejściem do benchmarków producentów smartfonów. Okazało się bowiem, że Samsung opracował funkcję, która po wykryciu programu mierzącego wydajność, podnosi taktowanie procesora i układu graficznego. Tym samym wyniki w wielu popularnych benchmarkach były zawyżane. W efekcie część twórców wyrzuciła smartfony południowokoreańskiego producenta z baz swoich programów. Powoli wszystko wróciło do normy i sprawa ucichła, więc wydawało się, że producenci porzucą tego typu praktyki. Nic bardziej mylnego.

Reklama

HTC One M8  w teście wydajności wypadł nadspodziewanie dobrze, osiągając wyniki zauważalnie lepsze niż konkurencja. Dotyczy to nawet porównania z Galaxy S5, który teoretycznie oparty jest na nieco szybszym układzie - maksymalne taktowanie Snapdragona 801 AC to 2,45 GHz, a wersja AB z nowego One'a pracuje z częstotliwościami do 2,36 GHz.

Wyniki te wydały się dziwne dla twórców programu AnTuTu, którzy zamieścili w Google Play nową wersję aplikacji o nazwie AnTuTu X. Jej celem ma być pokazywanie prawdziwych wyników testów wydajności, które nie są przekłamywane przez specjalne tryby podwyższonej wydajności. Różnice w przypadku HTC One są ogromne - z najmocniejszego smartfona w AnTuTu 4 stał się najwolniejszym w wersji X.

Długo nie trzeba było czekać na komentarz firmy HTC, która oczywiście nie widzi w tych działaniach niczego złego. Tajwańczycy powołując się na podobne praktyki na rynku sportowych samochodów ujawnili, że w oprogramowaniu One (M8) jest funkcja High Performance Mode. Odpowiada ona za wchodzenie układu na najwyższe obroty po uruchomieniu programu do sprawdzania wydajności smartfona. Tryb ten można wyłączyć z poziomu ustawień dla programistów, ale efekt widoczny jest powyżej.

Jak widać tajwańska firma nie nauczyła się niczego po tym jak Futuremark usunął jej urządzenia (One i One mini) z swoich programów. Tłumaczenia są identyczne jak w przypadku Samsunga i nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Sęk w tym, że albo wszyscy producenci zaczną stosować tego typu dodatki, ale nie powinien tego robić nikt. Inaczej w ogóle można będzie zrezygnować z programów pomagających w mierzeniu i porównywaniu wydajności, które już teraz nie należą do najbardziej użytecznych.

Mateusz Żołyniak

komórkomania.pl

Komórkomania.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: htc one m8 | smartfon HTC | smartfon z Androidem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje