Reklama

4 dni bez konieczności ładowania baterii w smartfonie

Też czekacie na upowszechnienie się smartfonów, które na jednym ładowaniu będą w stanie wytrzymać więcej niż dobę pracy? Pracownicy Uniwersytetu Stanforda być może przyjdą nam z pomocą.

Naukowcy z amerykańskiej uczelni pochwalili się ostatnio pierwszymi wynikami prac nad nowym typem baterii. W tradycyjnych ogniwach do smartfonów wykorzystywane są elektrody wykonane z węgla i tlenku metalu oraz elektrolit z solami litu. Zespół z Uniwersytetu Stanforda postanowił pójść jednak inną drogą i przygotował baterię, w której anoda wykonana jest z litu.

Miało umożliwić to stworzenie bardziej efektywnych energetycznie ogniw, które mają cechować się nawet trzykrotnie większą pojemnością niż dostępne obecnie baterie (przy zachowaniu tych samych wymiarów). Udało im się również pokryć lit węglową nonopowłoką, co ma na celu przeciwdziałanie wysokiej reaktywności pierwiastka, a tym samym wydłużenie żywotności akumulatora.

Profesor Steven Chu, który wcześniej pełnił rolę Sekretarza Energii Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że nowy typ baterii pozwoli na trzykrotne wydłużenie czasu pracy smartfonów. Być może telefony będą w stanie działać nawet cztery, pięć dni na na pojedynczym ładowaniu. Rozwiązanie to może być stosowane również w przemyśle samochodowym do tworzenia bardziej pojemnych akumulatorów dla elektrycznych aut.

Jest też niestety jeden malutki haczyk. Pracownicy Uniwersytetu Stanforda dopiero rozpoczęli testy autorskiej baterii i minie jeszcze sporo czasu zanim będzie ona w pełni sprawdzona. Dotyczy to szczególnie kwestii związanych z bezpieczeństwem. Chwilę zajmie również otrzymanie odpowiednich akceptów od różnych urzędów, nie wspominając nawet o czasie potrzebnym na wdrożenie rozwiązania do masowej produkcji (o ile w ogóle to nastąpi).

Może i wciąż nie jesteśmy blisko nawet małej rewolucji w segmencie baterii do smartfonów, ale i tak są powody do zadowolenia. Dobrze wiedzieć w końcu, że coraz więcej grup badaczy pracuje nad nowymi akumulatorami, a nie tylko ekranami o większym zagęszczeniu pikseli czy matrycami aparatów o jeszcze większej liczbie jeszcze mniejszych pikseli.

Reklama

Mateusz Żołyniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje