Polska staje się technologicznym gigantem

Nasz kraj cieszy się wśród producentów komputerów, oprogramowania i sprzętu elektronicznego coraz większym uznaniem.

Lista inwestycji realizowanych w Polsce przez światowych gigantów nowych technologii ciągle się wydłuża.

Reklama

W Łysomicach koło Torunia swoje zakłady otworzył Sharp. Fabryka, która zajmie się produkcją telewizorów LCD zatrudnia obecnie 1,3 tys. osób (docelowo dla Sharpa pracować ma nawet 3 tys. ludzi). Inwestycja pod Toruniem ma zaspokoić rosnący w Europie popyt na telewizory LCD.

Na Starym Kontynencie sprzedaje się obecnie 40 proc. światowej produkcji telewizorów z płaskimi ekranami. W tym roku popyt na te produkty wzrósł o połowę, osiągając poziom 27 mln sztuk.

Fabrykę sprzętu elektronicznego w Polsce posiada również LG.Philips. W niedługim czasie zakłady produkujące telewizory LCD chce też otworzyć Toshiba.

Swój drugi ośrodek badawczo-rozwojowy w Polsce (pierwszy istnieje od 2000 roku w Warszawie) ma zamiar uruchomić Samsung Electronics. Nowa placówka koreańskiego giganta ma się zająć rozwojem oprogramowania służącego do odbioru telewizji cyfrowej. Podobne ośrodki posiadają w naszym kraju także Motorola (w krakowskim centrum powstaje oprogramowanie na potrzeby systemów łączności cyfrowej) oraz Google (jeden ośrodek istnieje w Krakowie, drugi ma niebawem powstać we Wrocławiu).

Intensyfikacja międzynarodowych inwestycji owocuje rozwojem rodzimej branży high-tech. Przykładem tego może być polski potentat w zakresie dostarczania rozwiązań informatycznych dla biznesu - Comarch. Firma posiada siedem oddziałów w Europie, a jej przedstawicielstwa obecne są również w Ameryce (USA, Panama) oraz na Bliskim Wschodzie (Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Sukcesy odnosi też dystrybutor sprzętu IT, spółka Action. Firma posiada obecnie piętnaście sklepów na Ukrainie,a ostatnio poinformowała o otwarciu nowego sklepu sieci "Szok" w Charkowie. W sumie Action planuje uruchomić u naszego wschodniego sąsiada kolejnych 4-5 obiektów.

Tak oto kształtuje się wyraźny trend, który polega nie tylko na traktowaniu Polaków jako taniej siły roboczej do składania telewizorów (chociaż, niestety, ma to często miejsce), ale także jako swoistego rodzaju think tanku do rozwiązywania najtrudniejszych problemów. Oby tego pierwszego było jak najmniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje