Reklama

Oppo RX17 Pro - test

Oppo RX17 Pro /INTERIA.PL

Sprawdzamy RX17 Pro, jeden z czterech smartfonów nowego gracza na polskim rynku – chińskiego giganta Oppo. Czy to godny oponent dla pozostałych tuzów branży?

Reklama

Od 31 stycznia w Polsce oficjalnie możemy kupić jeden z czterech smartfonów firmy Oppo, ostatniego z pięciu największych producentów sprzętu mobilnego na świecie, który wcześniej nie oferował swoich produktów na naszym kraju. Oppo to - podobnie jak Huawei i Xiaomi - gigant telekomunikacyjny z Chin. Polska stała się bardzo intratnym rynkiem dla wytwórców z Państwa Środa, nic zatem dziwnego, że znaleźliśmy się w gronie pierwszych europejskich krajów wybranych przez na start ekspansji Oppo. Z czterech debiutujących smartfonów (więcej o nich tutaj), wybraliśmy model RX17 Pro, który miał światową premierę w listopadzie zeszłego roku. Oto jego test.

Wygląd

Rzut oka na RX17 Pro, po wyjęciu z pudełka, a nasuwa się jeden wniosek - Oppo wie, jak zrobić efektownie wyglądający smartfon. Sprzęt prezentuje się jak topowy flagowiec, łącząc aluminium ze szkłem. No i ten kolor, przez producenta określany jako Radiant Mist. Obudowa "mieni" się niczym łuski. Nie jest to jedyny na rynku smartfon z takim wykończeniem, ale ten styl nadal robi wrażenie.

Reklama

Fizyczne przyciski umieszczono po bokach, z tyłu znajdziemy tylko aparat. A czytnik linii papilarnych? Ten umieszczono w ekranie - jeszcze do niego wrócimy. Testowany smartfon Oppo nie ma portu słuchawkowego, ale producent pamiętał o slocie na kartę microSD. Smartfon nie ma oficjalnego certyfikatu zapewniającego wodoszczelność/wodoodporność, ale konstrukcja wskazuje, że odrobinka wody nie będzie mu groźna. Zamiast dużego notcha (wcięcia) zdecydowano się na tak zwaną "łezkę", w której ukryto aparat. Z przodu smartfon przypomina wyglądem OnePlus 6T. Jego wymiary wynoszą: 157 na 74 na 7,9 mm, a waga - 183 g.

W zestawie znajdziemy silikonowe etui (całkiem niezłej jakości), słuchawki (również całkiem poprawne), instrukcje i ładowarkę USB-C. Ta ostatnia jest bardzo istotna dla całego testowanego urządzenia. Jeszcze do niej wrócimy. Na ten moment - włączmy telefon i przejdźmy do dalszych testów.

Ekran i specyfikacja

AMOLED-owy ekran ma rozdzielczość 1080 na 2340 pikseli (402 ppi) i ma proporcję 19.5:9. Dłuższe testy wykazują, że jest dobry, ustępuje o wiele droższym smartfonom, ale w tym segmencie cenowym - trudno mu coś zarzucić, szczególnie że np. dobrze radzi sobie w słońcu. Ekran OLED-owy oznacza, że możemy ustawić na stałe godzinę i datę po wyłączeniu ekranu. Oprócz tych dwóch informacji, telefon da nam znać o przychodzącej wiadomości tekstowej. Przyda się, bo producent nie przewidział diody. Jest natomiast NFC - co zapewne ucieszy wielu potencjalnych użytkowników. Ekran pokryto Gorilla Glass 6. Wspomniany czytnik w ekranie działa... zaskakująco nieźle, jak na obecne standardy branży. Niezła robota.

Co ze specyfikacją? Oppo zdecydowało się na Snapdragon 710 (za chwilę porównamy RX17 Pro z innymi telefonami). Co poza tym? W wersji sprzedawanej w Polsce dostajemy 6GB (więcej nie potrzeba), GPU Adreno 616 i 128GB wbudowanej pamięci (około 108GB dla użytkownika). Jak sprzęt sprawdził się w wynikach benchmarków.

·  Antutu - 154 558 pkt.

·  Geekbench 4 - 1810 pkt. (Single-Core Score), 5865 pkt. (Multi-Core Score),

Porównanie:

Huawei Mate 20 uzyskał w benchmarku AnTuTu wynik na poziomie 271 752 punktów. Test single core w GeekBench miał rezultat 3262 punktów, a multi core pozwolił smartfonowi na osiągnięcie 9828 punktów.  Sony Xperia XZ3 osiągnęła wynik w AnTuTu na poziomie 284 555 punktów. Test single-core w GeekBench zakończył się wynikiem 2486 punktów, a w teście multi-core smartfon osiągnął 8607 punktów. 

Samsung Galaxy S9+ miał następujący wynik: Antutu - 247 124 punktów; GeekBench Multi-Core - 8507 punktów. Xiaomi Mi 8 Pro miał wynik - Antutu - 290 023 pkt, Geekbench 4 - 2452 pkt. Single-Core Score), 9098 pkt. (Multi-Core Score). Xiaomi Mi Mix 3 miał wynik:  Antutu - 289 096 pkt.  Geekbench 4 - 2310 pkt. (Single-Core Score), 8827 pkt. (Multi-Core Score),

Jak zatem widać - na papierze - RX17 Pro ustępuje konkurencji z mocniejszym "Snapem". Prawda jest taka, że w codziennym użytku różnicę dostrzegą tylko gracze i bardzo doświadczeni "hard userzy". Dla reszty - smartfon będzie działał bardzo płynnie. Podczas dwutygodniowych testów nie odnotowaliśmy spowolnień lub istotnych błędów.

System ColorOS

Oppo oczywiście - jak inni producenci - musiało delikatnie zmodyfikować system Android, korzystając ze swojej nakładki. Wynalazek Oppo ma nazwę ColorOS, podczas testów sprawdzaliśmy wersję 5.2. Pod nią znajdziemy, niestety, Androida 8.1, a nie "Dziewiątkę". Co wyróżnia ten system?

Najprościej byłoby porównać go do EMUI autorstwa Huaweia, z tą różnicą, że najnowsza wersja EMUI współpracuje z Androidem 9. Oppo jest - mniej więcej - o około pół roku za Huawiem w temacie swojej nakładki systemowej. Zatem nie jest tak źle. Kwestie wyglądu ikon i menu są czysto subiektywne (poniżej umieściliśmy stosowną galerię zrzutów ekranu). Odnotujmy zatem fakty: jak wspomniano, system działał płynnie i nie zauważyliśmy spowolnień lub dziwnych błędów. No, może oprócz dziwnych decyzji w tłumaczeniu niektórych z opcji (ale inni producenci też mają takie "kwiatki). Z użytecznych funkcji warto wspomnieć o m.in: statycznym pasku (z prawej strony), który można wywołać, aby uzyskać szybki dostęp do narzędzi i apek; trybie inteligentny kierowca ułatwiającym bezpieczną komunikację w trakcie jazdy (np. zautomatyzowana odpowiedź SMS-em); telefon oferuje szyfrowanie aplikacji i ukrycie ich w schowku. Do tego dochodzi jeszcze Przestrzeń Gier, tryb do grania, podczas którego zwalniane są zasoby pamięci RAM.

Podsumowując, ColorOS to zwyczajnie kolejna poprawnie wykonana nakładka autorstwa azjatyckiego producenta. Mamy nadzieję, że producent zaktualizuje ją jak najszybciej do wersji współpracującej z nowym Androidem.

Aparat i jakość zdjęć

Aparat jest dzisiaj kluczowym element w smartfonie. Różnica pomiędzy procesorami nie będzie dostrzegalna dla statystycznego użytkownika, ale jakość zdjęć to coś, co szybko wyjdzie na jaw. Trochę teorii na start: Oppo RX17 Pro ma aparat 20 Mpx  i 12 Mpx z inteligentną przysłoną o wartościach f1.5/f2,4 automatycznie dostosowującą się do warunków oświetlenia (to rozwiązanie, które znamy m.in. z Galaxy Note’a 9). Dodatkowo z tyłu znajdziemy jeszcze trzeci aparat, wykorzystywany do mapowania przestrzeni TOF (Time Of Flight). W uproszczeniu, opisywany patent przyda się to robienia zdjęć portretowych (tutaj przetłumaczonych przez aplikację do robienia zdjęć jako... Układ Pionowy) i dodawania efektów postprodukcji.

Dobrze, jak zatem wygląda to w praktyce? Wersja skrócona brzmi: całkiem nieźle, nawet w nocy. Wersja dłuższa: nie jest to poziom P20 Pro/Mate’a 20 Pro, Note’a 9 czy Piksela 3, ale RX17 Pro plasuje się za nimi. Analogicznie jak czasami w smartfonach Huaweia, cyfrowa obróbka potrafi być zbyt duża, smartfon nie łapie przez to odpowiedniej liczby detali, w innych sytuacjach - jest okej.  Tryb nocny radzi sobie całkiem dobrze, ustępuje rozwiązaniom Google’a i Huaweia, ale nadal bije na głowę wielu pozostałych producentów, którzy zwyczajnie takiego trybu (mówimy o trybie z prawdziwego zdarzenia, nie symbolicznej opcji w menu) nie oferują. Wykorzystanie AI do rozpoznania scen należy uznać za dodatek - różnice, naszym zdaniem, są niewielkie. Sama aplikacja nie oferuje tak wielu ustawień, co niektóre rozwiązania konkurencji.

Poniżej bardzo obszerna galeria z dwutygodniowych testów:

Co z aparatem z przodu? Ten ma 24-megapikselową matrycę z przysłoną f/2.0. W pełni wystarczy do "selfiaków" i rozmów wideo. Co do materiałów wideo. Mamy opcję: 720p, 1080p w 30fps (całkiem udana stabilizacja) i 4K i w 30 klatkach na sekundę. Jakość wideo jest "tylko" niezła. Wystarczy, ale ustępuje jakości zdjęć. Poniżej przykładowy materiał.

Najszybsze ładowanie na rynku

Na koniec zostawiliśmy naprawdę rewelacyjny patent - ultraszybką technologię ładowania SuperVOOC. Jeśli skorzystamy z ładowarki dołączonej do zestawu, smartfon w około 10 minut telefon zostanie naładowany do 40 proc. A teraz - uwaga - pełne ładowanie zajmuje mniej niż 40 minut! Naprawdę robi to wrażenie. Jak to możliwe? W środku znajdziemy dwie baterie o pojemności 1850 mAh, obie ładowane są równolegle, co umożliwia opisane powyżej kombinacje. W momencie publikacji testu nie ma na naszym rynku szybszej opcji ładowania.

A jak bateria sprawuje się "w bojach"? Smartfon wytrzyma cały dzień intensywnego użytkowania, zatem trudno mieć jakiekolwiek zarzuty.

Czy Oppo może zawojować nasz rynek?

Krótka odpowiedź brzmi: "Tak, może". Testowany RX17 Pro bardzo dobrze pokazuje potencjał producenta, godnie stającego w szranki z mającymi dłuższą historię na naszym rynku konkurentami. Designem i pomysłami Oppo nie odstaje od Huaweia i Xiaomi, a drobne kwestie oprogramowania da się podciągnąć - inni azjatyccy producenci też to zrobili (albo nadal zrobią). Zobaczymy, co w tym roku jeszcze zaoferuje Oppo.

I jeszcze jedna, bardzo subiektywna opinia. Pod koniec testu każdego smartfonu, kiedy przychodzi czas jego odesłania, mamy do czynienia z dwoma rodzajami urządzeń. Z takimi nie wartymi dalszego używania lub ze smartfonami, z których chcielibyśmy korzystać. RX17 Pro to ta druga kategoria.

Podsumowanie

Cena: 2599 zł


Dowiedz się więcej na temat: Oppo | chiński smartfon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje