Reklama

Gniazdka albo śmierć

Telekomunikacja Polska SA odwołała się od decyzji URTiP nakazującej jej tzw. "uwolnienie pętli lokalnej". Mówiąc językiem bardziej zrozumiałym - URTiP chciał w ten sposób zmusić "tepsę" aby bez problemów udostępniała innym operatorom dostęp do swojej infrastruktury w zakresie od centrali telefonicznej do aparatu klienta .

Miało to umożliwić konkurencję w zakresie lokalnych rozmów telefonicznych i dostępu do internetu, dzięki swobodnemu wyborowi operatora. TP SA nie chce się na to zgodzić, uważając decyzję URTiP za naruszenie prawa, zarówno w świetle przepisów polskich, jak i Unii Europejskiej.

Reklama

Operator narodowy twierdzi także, że niektóre postanowienia decyzji są technicznie niewykonalne, lub wykonalne, ale wymagające olbrzymich nakładów finansowych, których TP SA oczywiście nie zamierza ponosić. "Konkurencyjni operatorzy także są na to za biedni" - twierdzą pracownicy TP SA.

W odwołaniu TP SA prosi o ponowne rozpatrzenie sprawy, z uwzględnieniem okoliczności zawartych w piśmie. Co ciekawe - przeciwni takiemu rozwiązaniu sprawy są także... niezależni operatorzy.

Tele2 uważa, że taki "odgórny" sposób załatwienia sprawy nie posłuży liberalizacji rynku telefonii stacjonarnej. Od decyzji prezesa URTiP odwołała się też Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji zrzeszająca konkurencyjnych dla TP SA operatorów. KIGEiT uważa bowiem, że zaproponowane warunki na jakich TP SA ma udostępnić "pętlę lokalną" są nieatrakcyjne dla jej konkurentów.

Czeka nas zatem kolejna ciągnąca się przepychanka prawna. A stracą na tym klienci. I to podwójnie. Nie dość, że nadal nie będą mieli możliwości swobodnego wyboru operatora, to na dodatek zapewne operatorzy wliczą koszty procesów sądowych w swoje "koszty", co może skutkować np. podniesieniem abonamentu.

Dowiedz się więcej na temat: Orange Polska S.A. | operatorzy | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje