Reklama

Długie naprawy gwarancyjne

Jeśli nie możesz doczekać się naprawy gwarancyjnej, to nadal możesz próbować zwrócić towar sprzedawcy.

Warto o tym pamiętać, bo jak dowiedział się Dziennik Internautów z listów od Czytelników, serwisy nierzadko długo przetrzymują sprzęt i nie zawsze zwracają go w dobrym stanie.

Reklama

Po opisaniu na łamach Dziennika Internautów "szybkiego" serwisu HP do redakcji trafiło kilka listów z prośbą o pomoc w sprawie sprzętu zalegającego w serwisie. Niektóre ze zgłoszonych nam spraw zostały już załatwione. Inne ciągle są w toku. Warto się przyjrzeć wybranym przypadkom.

Przypadek 1: "szybki" serwis HP

List Czytelniczki, która zawiodła się na serwisie HP publikowaliśmy w październiku. Firma HP Polska odpowiedziała na jego publikację na początku listopada. Jej przedstawiciel zapewnił, że zależy mu na wyjaśnieniu sytuacji. Dodał, że naprawa notebooka nie wprowadzonego oficjalnie na polski rynek (tak było w tym przypadku) nie powinna trwać dłużej niż 30 dni. Nasza Czytelniczka czekała trzy razy dłużej.

Efekt? Komputer wreszcie otrzymała, ale - jak twierdzi - w złym stanie. Po wymianie matrycy znacznie pogorszyła się jakość obrazu. Czytelniczka pisze:

"Zanim dostaliśmy komputer z powrotem musiałam kolejny raz (po miesiącu milczenia ze strony HP) zadzwonić do obsługi klienta i kolejny raz wysłuchać przemiłego konsultanta, który prosił o maila do działu reklamacji, jeśli mam jakieś zastrzeżenia! Udało mi się przekonać go jednak, by połączył mnie z kimś telefonicznie. Miła pani Durkiewicz poinformowała mnie, że laptop prawdopodobnie wróci za tydzień (tak było) a w ramach rekompensaty mogą nam przysłać urządzenie wielofunkcyjne (Officejet Pro L7680). Próbowaliśmy zamienić je na jakiś komputer, który w razie kolejnych napraw służyłby do pracy, jednak nie udało się. Urządzenie jeszcze do nas nie dotarło".

Sprawę można więc uznać za częściowo wyjaśnioną. Nasza Czytelniczka ma jeszcze inne możliwości dochodzenia swoich praw, ale o tym później.

Przypadek 2: pomoc agencji PR

W październiku zgłosił się do Dziennika Internautów Czytelnik, który za pośrednictwem Orange kupił telefon Sony Ericsson K550i. Telefon został zakupiony w maju, ale już w czerwcu wystąpiła w nim usterka. Nasz Czytelnik wysłał urządzenie do serwisu, ale wróciło ono wciąż niesprawne i bez żadnych wyjaśnień ze strony serwisu.

Czytelnik ponownie wysłał telefon do serwisu i sytuacja powtórzyła się. Następnie wysłał pismo z informacją na ten temat do polskiego oddziału Sony Ericsson Mobile Communications International. Miało to miejsce 4 sierpnia. Firma poinformowała, że będzie się z nim kontaktować, ale do października nic w tej sprawie nie ruszyło.

Dziennik Internautów zrezygnował z prób kontaktowania się z serwisem. Zamiast tego wysłaliśmy zapytanie agencji PR Image HOUSE, która zajmuje się kreowaniem wizerunku Sony Ericsson w Polsce. Odpowiedź była szybka.

Dorota Więcko-Snarska z Image HOUSE najpierw zapewniła, że wyjaśni sprawę, potem poprosiła o przesłanie numeru IMEI telefonu naszego Czytelnika. Po kilku dniach zapowiedziała, że SE wymieni telefon na nowy.

Również Czytelnik poinformował, że interwencja przyniosła efekty. Serwis sam skontaktował się z nim, poprosił o historię napraw i zadeklarował ewentualną wymianę telefonu na nowy. Wygląda więc na to, że podobne interwencje u specjalistów od PR mają sens.

Dowiedz się więcej na temat: sprzedawcy | dziennik | komputer | Sony | Sony Ericsson | urządzenie | telefon | naprawa | towar | naprawy | długie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje