Czy Galaxy S6 Edge i S7 Edge mają ten sam problem co Note 7?

W internecie pojawiły się doniesienia o problemach podobnych do tych, które dotknęły użytkowników Samsunga Note 7. Tym razem miałoby chodzić o modele S7 Edge i S6 Edge. Jaka jest prawda?

Problemy z Note 7, o który wspominamy, zostały opisane w tym materiale

Reklama

Kilka dni temu, jedna z użytkowniczek Facebooka opublikowała na swoim profilu zdjęcia, ukazujące zmasakrowanego Galaxy S7 Edge, który wyraźnie nosił ślady eksplozji. Oprócz tego, udostępniła również fotografię przedstawiającą przypalone biurko. Według relacji autorki, Ashleigh Deakin, telefon leżał nieużywany i zupełnie niespodziewanie eksplodował. Nie był w tym czasie ładowany, ani nie dawał wcześniej żadnych niepokojących oznak. 

Atmosferę podkręciła dodatkowo najświeższa wiadomość, tym razem od użytkownika portalu Reddit, dotycząca starszego Galaxy S6 Edge. Twierdzi on, że jego smartfon eksplodował w nocy, również podczas spokojnego leżenia na biurku w trybie czuwania.

Nie wiadomo, czy relacje i opublikowane zdjęcia są prawdziwe, ale sam fakt, że się pojawiły, jest z pewnością bardzo niepokojący dla przedstawicieli koreańskiej firmy. 

Nie mniej jednak, jeśli miałaby być mowa o jakiejkolwiek wadzie fabrycznej, musiałoby dojść do większej liczby przypadków. Pojedyncze egzemplarze z problemami zdarzają się bowiem niemal w każdym modelu. Warto przytoczyć chociażby sierpniowe doniesienia o eksplozji iPhone'a 6 w Australii, czy styczniowym incydencie z udziałem Sony Xperii T3, która zapaliła się w rękach pracownika supermarketu. 

Prawdopodobnie były to odosobnione przypadki. Jeśli porównany te pojedyncze incydenty z problemami Note 7 - trudno mówić o takiej samej skali, a co dopiero, o takim samym problemie. 

Dowiedz się więcej na temat: Samsung Galaxy S6 Edge | Samsung Galaxy S7 Edge | smartfony

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje