Reklama

Zakaz korzystania z telefonu w trakcie jazdy nie obniża liczby wypadków?

Zakaz korzystania z telefonów komórkowych przez kierowców nie zmniejszył liczby wypadków drogowych w amerykańskim stanie Kalifornia - donosi Phone Arena, powołująca się na publikację prof. Daniela Kaffine’a z Uniwersytetu Kolorado w Boulder.

W stanie Kalifornia nie można jednocześnie prowadzić samochodu i rozmawiać przez telefon komórkowy od 2008 roku. "Spodziewałem się nieznacznego spadku liczby wypadków, nawet jeśli tylko niewielka część kierowców zatrzyma się na czas rozmowy przez telefon" - powiedział prof. Kaffine. Wyniki okazały się jednak inne.

Reklama

Amerykańscy naukowcy dokładnie przyjrzeli się temu zjawisku.  Pod uwagę wzięli wiele czynników, które mogły nawet w niewielkim stopniu wpłynąć na zmniejszenie liczby wypadków. Chodziło przede wszystkim o zmiany w przepisach ruchu drogowego, warunki atmosferyczne (wiadomo, że na mokrych lub oblodzonych drogach częściej dochodzi do kolizji) czy cen paliwa, które przekładają się na natężenie ruchu.

Rozmowa przez telefon niczym jazda pod wpływem?

We wcześniejszych badaniach stwierdzono - co powtarza się poza Stanami Zjednoczonymi - że jednoczesne kierowanie pojazdem i rozmawianie przez telefon w jakimś stopniu przypomina jazdę "po wpływem". Wiadomo przecież, że rozmowa potrafi bardzo absorbować i obniżać czujność, nie wspominając o sytuacjach, kiedy kierowca cały czas trzyma komórkę przy uchu.

Prof. Kaffine uważa jednak, że porównanie takich rozmów do jazdy "pod wpływem" jest mocno przesadzone, a stwierdzające to badania były "zbyt kliniczne" i skoncentrowane na laboratorium, a nie na drodze, pojeździe i kierowcy. "W ten sposób nie można przewidzieć reakcji, które mają miejsce w prawdziwym życiu" - wyjaśnia uczony.

Bez reultatów

Po uwzględnieniu wszystkich czynników okazało się, że zakaz... nie zmniejszył liczby wypadków drogowych! Za możliwe przyczyny tego zjawiska naukowcy uznają zwykłe niestosowanie się do przepisów lub zastępowanie klasycznych metod rozmowy wbudowanymi w samochód systemami komunikacji.

"Jeśli to jest naprawdę tak bardzo niebezpieczne, i jeśli tylko niewielu kierowców zastosowałoby się do przepisów, to spodziewaliśmy się jakiegoś spadku liczby wypadków. Nie znaleźliśmy jednak żadnych na to dowodów" - wyjaśnił prof. Kaffine.

Wyniki okazały się bardzo zaskakujące, ale nie należy traktować ich jako przyzwolenia na łamanie przepisów, które obowiązują również w Polsce. Obecnie za rozmowę przez telefon bez zestawu głośnomówiącego grozi 200 zł mandatu i punkty karne.

Przeczytaj też: Jeden z największych grzechów polskich kierowców

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje