Reklama

Użytkownicy komórek jak drapieżniki

Ludzie przemieszczają się według przewidywalnych wzorów i zazwyczaj odwiedzają wciąż te same miejsca - orzekli naukowcy Northeastern University, którzy analizowali dane o lokalizacji 100 tys. użytkowników komórek. Wyniki badań mogą się przydać w walce z chorobami zakaźnymi.

Operatorzy telefonii komórkowej dysponują możliwością śledzenia położenia swoich użytkowników, ale dane te jak dotąd nie były wykorzystywane jako materiał badawczy. Badacze z Northeastern University pod kierownictwem Marty Gonazles i Alberta-Laszlo Barabasi postanowili wreszcie po nie sięgnąć. Wyniki badań opublikowali w Nature.

Reklama

Badania objęły losową grupę 100 tys. anonimowych użytkowników komórek. Dane na temat ich położenia zapisywane były za każdym razem, gdy wykonywali oni rozmowy lub wysyłali SMSy. Informacje zbierano przez 6 miesięcy.

Okazało się, że zdecydowana większość ludzi porusza się po stałych ścieżkach w odległości 10 km od miejsca zamieszkania. Niewielka grupa jest w stanie podróżować na odległości przekraczające 100 km, jednak nawet tacy ludzie zazwyczaj wciąż wracają w te same miejsca.

Naukowcom udało się ustalić dokładny, matematyczny wzór związany z przemieszczaniem się i jest on podobny u wszystkich, niezależnie od pokonywanych odległości. Według naukowców komórki wyraźnie pokazały, że jesteśmy niewolnikami własnych nawyków.

Wyniki badań zaskoczyły naukowców pomimo, że nie była to pierwsza próba zbadania w jaki sposób ludzie się przemieszczają. Dokonywano już badań z urządzeniami GPS, ale nie pozwalały one na zebranie dużej ilości materiału badawczego ze względu na koszty.

Po bardzo ciekawe dane sięgnęli też dwa lata temu naukowcy z University of California. Uznali oni, że dane zebrane w czasie internetowej zabawy Where's George pozwolą na opracowanie statystycznego modelu rozprzestrzeniania się chorób. W ramach wspomnianej zabawy uczestniczące w niej osoby wpisywały numery seryjne banknotów jakie wpadły im w ręce. Dzięki temu można było prześledzić drogę banknotu.

Wyniki otrzymane dzięki projektowi Where's George znacznie różniły się od tych, które teraz uzyskała dr Gonzalez i jej współpracownicy. Wtedy doszli oni do wniosku, że ludzie poruszają się podobnie jak zwierzęta wciąż poszukujące nowych terenów żerowania (np. bydło). Według Gonzales model ten nie uwzględniał działań jednostki i dlatego nie dawał pełnego obrazu ludzkich nawyków. Z nowych badań wynika, że poruszamy się jak niektóre drapieżniki.

Dzięki odkryciu prognozowanie rozwoju epidemii i jej monitorowanie może być znacznie łatwiejsze. To z kolei może przełożyć się na skuteczność walki z chorobami. Odkrycie może też pomóc w planowaniu przestrzeni miast.

Dowiedz się więcej na temat: naukowcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje