Reklama

Niezła kasa z SMSów

W sieciach naszych operatorów komórkowych pojawiają się wręcz masowo coraz to nowsze serwisy SMS-owe. Obserwując tę epidemię można dojść do wniosku, że operatorzy nie wierzą w możliwości dotyczące "rozmowności" swoich abonentów. Wprowadza się zatem intrygujące usługi obarczone podwyższoną opłatą. Pierwszym takim ogólnym szaleństwem były usługi związane z programem "Big Brother" (za 9 zł), za nią poszły inne.

We wprowadzaniu tego typu usług przoduje ostatnio Idea (ciekawe, że jednocześnie pogarsza się jakość podstawowych, za to znacznie tańszych usług w tej sieci, ale widać "w tym szaleństwie jest metoda"), ale i inni operatorzy nie pozostają dłużni. Najciekawsze usługi typu Premium Rate z ostatnich dni to: "wstępne wybory", "Miss Internetu", "Miss Polonia", "Gladiatorzy". Przy każdej z nich oplata jest znacznie wyższa niż za "normalny" SMS. Zapewne, wzorem zachodu, niedługo popularne staną się też inne metody nabijania w ten sposób kasy operatorom, np. konkursy przez SMS, czy powieści odcinkowe. Oczywiście nie mam nic przeciwko rozszerzaniu zakresu usług, szkoda tylko, że zazwyczaj staje się to kosztem usług najtańszych. Ponadto, zazwyczaj żeruje na naiwności najmłodszych użytkowników komórek

Reklama

Inny sposób zarabiania na SMSach to czynnik "psychologiczny". Młodzi ludzie "kalkulują" (przykładowo): pół minuty rozmowy to prawie dwa złote, a SMS to kilka groszy. W związku z tym zawzięcie SMSują. Efekt nietrudno przewidzieć. Jeden z moich znajomych podarował komórkę swojemu 14-letniemu dziecku. Latorośl obiecała, ze będzie dzwonić tylko do rodziców i dwójki najlepszych kolegów, przy czym obietnicy dotrzymała. Jednak już pierwszy otrzymany rachunek zaszokował znajomego. Nie tylko wysokość (ponad 850 zł), ale "struktura": kilka rozmów - ok. 8 procent rachunku, tysiące SMSów - reszta kwoty.

MMM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Big Brother | operatorzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje