Reklama

Molestowanie przez SMS-owanie

Urywające się telefony, wiadomości z pogróżkami przeplatane tkliwymi wyznaniami, setki SMS-ów, które przychodzą pomimo tego, że ofiara na żaden nie odpowiada - to nowy scenariusz dręczenia. Osoba, której się ubzdurało, że ona i ofiara są sobie przeznaczeni potrzebuje tylko numeru telefonu. Potem może zawładnąć jej życiem.

Sprawca nowego rodzaju molestowania to zazwyczaj były partner ofiary lub osoba przez nią odtrącona. Opętany pisze wiadomości w stylu "powinnaś być ze mną" o każdej porze dnia i nocy, zakłócając spokój dziewczyny. Może to się łączyć z obserwacją profili internetowych, wiadomościami wysyłanymi przez komunikatory i zwyczajnym śledzeniem.

Reklama

Na pewno wszyscy mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją, gdy upierdliwa, acz niegroźna osoba zdobyła nasz numer telefonu. Zazwyczaj, jeśli SMS-y pozostają bez odpowiedzi, wysyłanie wiadomości szybko się kończy. Inaczej było z 22-letnią Yeardley Love z Wirginii, która w maju zginęła z rąk swojego kolegi ze studiów. Opuszczając jej mieszkanie, zabójca zabrał komputer dziewczyny, na którym znajdowały się emaile, jakie jej wysyłał. Rodzina i znajomi Yeardley przyznają, że studentka otrzymywała pogróżki w różnej formie i żałują, że w porę nie dostrzegli powagi sytuacji.

Typowe SMS-y wysyłane przez sprawcę to: Gdzie jesteś? Z kim? Wiem, gdzie jesteś! Co robisz? Wiesz, że nie możemy bez siebie żyć. Spotkajmy się. Nie potrzebujesz nikogo oprócz mnie. Wróć do mnie, czekam. Do tego wyzwiska, groźby, wyznania, szyderstwa. Byli odwołują się do wspólnych wspomnień, nieznajomi niepokoją wiedzą na temat tego, co robi ofiara, z kim się spotyka. Wiadomości przychodzą seryjnie, także w nocy.

Oprawcy upodobali sobie taki sposób na nękanie ofiary ponieważ jest prosty. Nikt nie staje się psychopatą, trzymając w dłoni komórkę, ale psychopaci zyskali nowe narzędzie tortur. Wiadomości tekstowe są prywatne, nie zmuszają sprawcy do ujawniania się, jak na przykład śledzenie. Odczytywane są w ciszy, a odbiorcy często nikomu ich nie pokazują.

Ofiara jest właściwie bezbronna. Może tylko zablokować numer u operatora, co wymaga zachodu, a nawet dodatkowej opłaty. Jest to dla sprawcy chwilowe utrudnienie. Wystarczy, że zacznie się posługiwać nowym numerem telefonu i może wrócić do ulubionego zajęcia.

Sprawcami są zazwyczaj byli lub niedoszli partnerzy, więc psychologowie większość przypadków "textual harassment" klasyfikują jako nowy przejaw znanego zjawiska - przemocy w związku.

Anna Piwnicka

Źródło informacji

gizmodo.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: molestowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje