Reklama

Czwarty operator GSM

Za miesiąc - 9 maja - poznamy nazwę czwartego operatora sieci komórkowej GSM. Na razie, choć ostatecznym terminem przyjmowania ofert jest wtorek 12 kwietnia - wydaje się, że nie ma chętnych. Na kilka dni przed upływem tego terminu jeszcze nikt bowiem nie złożył wymaganej w procedurze licencyjnej dokumentacji zgłoszeniowej.

Zapewne nie należy się tego obawiać - Polacy już wielokrotnie bowiem pokazali, ze lubią wszystko robić na ostatnią chwilę. Niewykluczone jednak, ze do przetargu w ustalonym terminie nie dojdzie. Wielka trójka już działających operatorów uważa, że "czwarty do brydża" jest niepotrzebny, gdyż liczba operatorów jest wystarczająca na potrzeby Polski. Co dziwne, zasady przetargu nie podobają się także tym firmom, o których plotki mówią, że chciałyby uszczknąć kawałek komórkowego tortu.

Reklama

Przetarg ma - zdaniem organizatorów - dać klientowi większą możliwość wyboru operatora, a zwiększa przez dodanie jednego podmiotu konkurencja ma spowodować obniżkę cen Zdaniem Ery, Idei i Plusa - wcale tak nie musi być. Działający już operatorzy podają przykłady krajów, w których przy dwóch operatorach ceny są niższe niż przy czterech.

Potencjalni uczestnicy przetargu uważają natomiast, że proponowane przez URTiP zasady tego przetargu są niedopracowane, lub nawet celowo promują już działające firmy, które mogą w niego wejść za pomocą spółek córek,a nawet bezpośrednio. Domagają się zatem, aby im to uniemożliwić. Byłoby to zresztą tylko pozorne zwiększenie liczby operatorów - mówią firmy chcace starać się o koncesję.

Czwarty do brydża wystartuje jednak w znacznie bardziej komfortowych warunkach. Za koncesję ma zapłacić 4 mln zł (za GSM) i dodatkowy 1 mln zł (za UMTS), podczas gdy Era, Idea i Plus za podobne koncesje płaciły nawet i 70 razy więcej. Nowy operator ma także nieco luźniejsze wymagania dotyczące terminów inwestowania. Na dodatek, jeśli w przetargu wystartuje ktoś z "wielkiej trójki" - musi zaproponować kwotę kilka razy wyższą niż "nowy" aby go przebić. To - ile razy więcej musi zapłacić - określa skomplikowany wzór matematyczny.

Stąd działający już operatorzy chcą, aby "nowy" startował na takich samych warunkach jak oni, a najlepiej ich zdaniem byłoby, gdyby nie przeprowadzać przetargu, a wygospodarowane przez URTiP dodatkowe częstotliwości sprzedać Erze, Idei i Plusowi.

Wiele emocji wzbudza także przepis mówiący, że działający już operatorzy muszą odpłatnie udostępnić swoją sieć "nowemu" jeśli o to poprosi. Era, Idea i Plus zgodnie twierdzą, że się na to nie zgodzi, a jeśli zostaną przez URTiP do tego zmuszeni - podyktują zaporowe ceny, albo zaskarżą decyzję do Unii Europejskiej.

Największy sprzeciw "wielkiej trójki" budzi jednak mający obowiązywać po przetargu tzw. roaming krajowy. Podobnie jak przy wyjeździe za granicę - po włączeniu telefonu pojawiał by się spis operatorów, a klient sam wybrałby tego, z którego chce zadzwonić. Operatorzy, którzy do tej pory czynili klienta wręcz niewolnikiem swojej sieci (np. uzależniając podpisanie atrakcyjnej umowy od jej długości) absolutnie na to nie chcą się zgodzić. Zapowiadają nawet, że jeśli URTiP będzie próbował ich do tego zmusić - ujednolicą ceny, co wcale nie musi wyjść na dobre klientowi, a zatem wywróci założenia na jakich opiera się przetarg.

Załóżmy jednak, że do przetargu dojdzie. Kto może wziąć w nim udział? Nieoficjalnie mówi się, że ewentualnymi chętnymi są: biorący udział w prawie wszystkich przetargach licencyjnych gigant telekomunikacyjny - Hutchinson Whampoa, a z firm lepiej znanych w Polsce: Energis, Netia, Sferia i Tele2.

Ten pierwszy jest na tyle bogaty, ze mógłby nieźle namieszać na naszym rynku komórkowym. Nie wiadomo jednak czy weźmie udział w przetargu, bo - nieoficjalnie wiadomo, że także i jemu nie podobają się jego warunki. Pozostali konkurenci maja wiele problemów (w tym finansowych) stąd wcale nie jest powiedziane czy szybko uruchomili by nowa sieć, nawet jeśli wygraliby przetarg. Przepisy przetargu bowiem nie narzucają tak restrykcyjnych terminów uruchomienia sieci, jakie mieli w chwili startu Era, Idea i GSM

Wiele wskazuje na to, że przetarg może być przesunięty. W ten sposób zachowane zostanie fatalne "status quo", w którym istniejący operatorzy dzielą się rynkiem mniej więcej po równo, co nie wymusza na nich zbyt mocnej walki konkurencyjnej. Ale o tym jak będzie - przekonamy się za niecały tydzień.

Dowiedz się więcej na temat: idea | Era | przetarg | operatorzy | operator

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje