Reklama

Bo to byli przebierańcy...

Atrakcyjne warunki połączeń i promocyjne minuty. Tym kuszą nas przez drzwi akwizytorzy przedstawiający się za pracowników Telekomunikacji Polskiej. "Dopiero, kiedy się złoży autograf na umowie, okazuje się, że podpisaliśmy umowę z Tele 2 - skarżą się czytelnicy "Głosu Pomorza". "To przecież wyłudzanie pieniędzy i oszustwo".

Akwizytorzy podają się za pracowników Telekomunikacji Polskiej i pytają o wysokość abonamentu i godziny, w których najczęściej korzystamy z telefonu. Później proponują obniżenie rachunku. "Zainteresowała mnie ta propozycja, bo cenny jest każdy grosz" - mówi Marcin ze Słupska. "Umowy wyglądały na prawdziwe, ale nie było na nich żadnego loga operatora. Już po podpisaniu dokumentów poprosiłem o dokładny cennik. Akwizytor pokazał go niechętnie, bo na nim było logo Tele 2".

Reklama

Jak informuje GW - znane są także przypadki, gdy nabranemu w ten sposób abonentowi odmówiono wycofania umowy, mimo, że wcześniej akwizytor zapewniał, że do tygodnia dni można to zrobić.

O skali zjawiska świadczy fakt, że pod koniec ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Tele 2 zaprzestania posługiwania się przez jej przedstawicieli handlowych emblematami z logo TP, jej materiałami reklamowymi, identyfikatorami i kolorami firmowymi w celu wprowadzenia w błąd klientów Telekomunikacji Polskiej. Osoby, które dały się oszukać fałszywym akwizytorom, mogą zrezygnować z umowy bez żadnych konsekwencji w ciągu siedmiu dni od jej podpisania - informuje "Głos Pomorza".

Akwizytorzy wykorzystują fakt, że Polacy niechętnie czytają to co podpisują, a nawet jeśli przeczytają - to nie zawsze zrozumieją. Zgodnie z obowiązującym u nas prawem takie działania są legalne, choć nieetyczne. Niezgodne z prawem jest natomiast uniemożliwianie wycofania się z zawartej transakcji.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: przebierańcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje