Atak hakerów na polskie strony rządowe?

W sobotę po godzinie 19:00 przestała działać strona internetowa polskiego Sejmu. Dwie godziny później zablokowano witryny premiera i wiele innych stron rządowych. Do ataku przyznała się Grupa Anonymous, która nawołuje internautów do walki. Rząd zaprzecza, aby nastąpił jakikolwiek atak.

Wieczorem w sobotę rzecznik rządu Paweł Graś poinformował Informacyjną Agencją Radiową, że ABW i minister cyfryzacji Michał Boni monitorują sytuację w związku z podejrzeniem ataku hakerskiego. Potwierdzała to informacja podana poprzez konto Grupy Anonymous w serwisie Twitter, która przyznała się do ataku na stronę sejm.gov.pl. Wszystko w ramach protestu przeciwko podpisaniu porozumienia ACTA.

Grupa Anonymous poprzez swoje konto w serwisie Twitter zachęca społeczność internautów do "pomocy" Polakom w walce z podpisaniem przez rząd porozumienia ACTA.. O godzinie 00:14 w niedzielę napisali - "Polska potrzebuje rewolucji. Rząd podpisuje 26 stycznia!".

Istnieje możliwość, że za atak nie jest odpowiedzialny Anonymous, co potwierdzają eksperci z serwisów Niebezpiecznik.pl oraz Prawo.vagla.pl. Brak dostępu do witryn rządowych mógł być wypadkową wielkiego zainteresowania internautów całą sprawą (czyli kolejnych wejść na strony i prób ich odświeżania) i atakami pojedynczych internautów, zachęconych przez zaistniałą sytuację. Ten scenariusz potwierdził także Paweł Graś.

Reklama

W praktyce, musiał jednak istnieć jakiś powód, dla którego wyłączono stronę sejm.gov.pl. Od wczoraj wieczorem pojawiają się sugestie, że tuż przez zablokowaniem strony Sejmu, umieszczono na niej zdjęcie dwóch całujących się mężczyzn i hasło "Nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdro Panowie". Wskazywałoby to zatem na włamanie, a nie atak.

Sytuacja z wczoraj wieczorem

Po godzinie 22:00 nie działały te adresy rządowe: mf.gov.pl, stat.gov.pl, ets.gov.pl, praca.gov.pl, mkidn.gov.pl, mkidn.gov.pl, pip.gov.pl, mzios.gov.pl, arimr.gov.pl, uzp.gov.pl, premier.gov.pl, knf.gov.pl. Przed 00:00 przestała także działać strona internetowa ABW.

Po zniknięciu strony Sejmu, Magdalena Krzymowska, dyrektor biura prasowego Sejmu, powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej, że strona została wyłączona w następstwie awarii. Przyczyny awarii były badane. Magdalena Krzymowska zapewniła, że żadne znajdujące się na stronie dane nie są zagrożone.

Tymczasem z informacji umieszczonych forum Anonymous po 20:00 wynikało, że planowane były kolejne ataki, m.in. na stronę Premiera RP oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (obie strony przestały działać po 21:40), na strony ministerstw (po 22:00 przestała działać strona Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, potem kolejne witryny rządowe), a także na witryny niektórych serwisów informacyjnych. Przez kilkanaście minut problemy miała także strona Prezydenta RP.

Następny dzień

Rano nadal nie działały strony premiera i jego kacelarii.- Trudno mówić tutaj o ataku hakerów, bo w żaden sposób żadna z zablokowanych stron, ich zawartość nie została naruszona. Nie było próby włamania się na serwery czy zmiany treści tych stron - powiedział Graś w Radiu ZET.

- To zjawisko, które obserwujemy wynika z ogromnego zainteresowania tymi stronami i tematyką - dodał. O godzinie 8:00 rano poprzez, konto Grupy Anonymous w serwisie Twitter, napisano "Rozpoczyna się polska rewolucja". Potem kolejna zachęta do przyłączenia się do walki przeciwko porozumieniu ACTA.

Na czym ma polegać ACTA?

Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA) to międzynarodowe porozumienie dotyczące walki z naruszeniami własności intelektualnej, w tym także piractwem internetowym. Prace nad nim trwały od października 2007 roku, wywołując wiele kontrowersji nie tylko wśród społeczności internetowej, ale także samych zainteresowanych państw. Jak podało stowarzyszenie ISOC Polska, Minister Spraw Zagranicznych, lub jego przedstawiciel, podpisze ten dokument 26 stycznia w Tokio. Rada Ministrów zadecydowała o podpisaniu porozumienia "w trybie obiegowym", a nie na posiedzeniu rady.

Porozumienie zakłada, że dostawcy internetu zostaną zaangażowani w walkę z piractwem. Będą oni musieli monitorować działania abonenta i blokować dostęp do stron "podejrzanych o udostępnianie nielegalnych treści". Taki zapis otwiera oczywiście szerokie pole do interpretacji, nie mówiąc już o kosztach planowanego "śledzenia". Podobne zapisy w projekcie amerykańskiej ustawy SOPA doprowadziły do protestu w internecie. Teoretycznie wystarczyłby fragment filmu użyty w recenzji wideo albo jedno zdjęcie wykorzystane w ramach dowcipu, a cała uznana zostałaby za piracką i zablokowana.

Jak podaje Agencja PAP, Graś, pytany czy Polska przyjmie regulacje ACTA,, odparł: "Nic w tej sprawie nie jest do końca przesądzone. Zostało zapowiedziane w zeszłym tygodniu specjalne spotkanie premiera, ministra Boniego, ministra kultury, ministra spraw zagranicznych. Dyskusje w tej sprawie będą się toczyć".

Więcej informacji o ACTA

Czym są Anonimowi i o co walczą - niesamowita galeria

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Sejm RP | Anonimowi | ACTA | sejm ACTA | atak hakerów | strony rządowe
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama