Test Motorola Moto G - doskonały stosunek jakości do ceny

W świecie smartfonów cuda się nie zdarzają. Urządzenie kosztujące niecały tysiąc musi być gorsze od tego za dwa tysiące. Sęk w tym, gdzie producent szuka oszczędności. Co poświęca, aby dać nam jak najlepszą konstrukcję za jak najniższą cenę. Kombinacji jest mnóstwo, ale tą optymalną zaproponowała nam Motorola. Dlatego Moto G być może zasługuje na miano najlepszego smartfona z Androidem za rozsądną cenę.

Osoba obeznana w temacie potrafi oszacować cenę smartfona na podstawie jego specyfikacji. I nie chodzi tutaj o urządzenia flagowe, a średnią i niską półkę. Sekret i sukces Motoroli Moto G tkwi w nieco mylącej zależności specyfikacja-cena. Otóż "na papierze" powinna ona kosztować 1400, a nie 800 zł.

Wygląd i wykonanie

Reklama

Motorola doskonale poradziła sobie z wyzwaniem, któremu rzadko kiedy są w stanie podołać najbardziej uznani producenci smartfonów. Otóż jej obudowa jest niezwykle solidna i zwarta, choć tworzy ją wyłącznie plastik, a tylną część można zdjąć. Śmiało, chwyćcie ją w ręce i spróbuje powyginać. Zapewniam, że nie wyda przy tym najcichszego skrzypnięcia i nie poruszy się nawet o ułamek milimetra. To jednak nie koniec, ponieważ ekran chroni wytrzymałe szkoło Gorilla Glass 3, a plecy wykonane z gumowanego plastiku doskonale opierają się zadrapaniom i nie zostają na nich odciski palców.

Zastrzeżenia można mieć co najwyżej do wyglądu. Moto G do złudzenia przypomina większą i lepszą X, ale jest od niej trochę brzydsza i zdecydowanie grubsza. Nie ma również znakomicie wyprofilowanego przedniego panelu, a srebrne elementy po obu stronach ekranu przestały być głośnikami i są wyłącznie wątpliwej urody ozdobą. Ale nie do końca, ponieważ głos wydobywa się z otaczających je szczelin, więc Moto G oferuje nam naprawdę solidne głośniki stereo!

Nasz test Motoroli Moto X

Nie można nie wspomnieć o obecności slotu kart pamięci, który doskonale uzupełnia 8 lub 16 GB wbudowanej pamięci dyskowej. I co ciekawe - tego elementu nie znajdziemy w droższej i lepszej Moto X. Podobnie obsługi dwóch kart SIM jednocześnie, którą oferuje nam model G.

Ekran

Motorola postawiła na rozmiar. Nowa Moto G ma aż 5-calową przekątną, więc przypadnie do gustu przede wszystkim zwolennikom dużych telefonów. Wydaje się to jednak ryzykowne, ponieważ po niedrogie telefony sięgają początkujący lub niezainteresowani tematem użytkownicy, a ci zazwyczaj wolą mniejsze urządzenia.

W recenzjach ubiegłorocznego modelu narzekano na jakość wyświetlanego obrazu. W przypadku Moto G nie widzę ku temu powodów. Mamy tutaj do czynienia z jasną matrycą LCD, która całkiem nieźle radzi sobie z odwzorowaniem kolorów. Z kolei rozdzielczość HD (720 x 1280 pikseli) gwarantuje bardzo przyzwoitą ostrość. Tutaj nie powinniśmy oczekiwać niczego więcej.



Warto jednak wiedzieć, że względu na typ matrycy - LCD a nie AMOLED - brakuje mi szalenie wygodnego wyświetlania powiadomień na zablokowanym ekranie, za które uwielbiam Moto X.

Specyfikacja i aparat

W przypadku testów zdecydowanej większości urządzeń za tę cenę musiałbym ponarzekać na przeciętną specyfikację i podzespoły mniej renomowanych producentów. Ale nie, Moto G kolejny raz pozytywnie zaskakuje. Sercem smartfona jest bowiem czterordzeniowy Snapdragon 400 ze wsparciem w postaci 1 GB pamięci RAM. Taka kombinacja wystarczy, aby świetnie zoptymalizowany i pozbawiony zbędnych dodatków system dział błyskawicznie. Pod tym względem może śmiało mierzyć się z urządzeniami o wiele droższymi.

Nowa Motorola wypada nieco gorzej w kwestii baterii. Ogniwo o pojemności 2070 mAh musi zasilać dość duży ekran, przez co niestety szybciej się rozładowuje. W efekcie urządzenie wykorzystywane w średnio-intensywnym trybie należy podłączać do prądu raz na dobę.

Aparat fotograficzny był jedną z największych wad ubiegłorocznego modelu. Motorola wyciągnęła jednak właściwe wnioski i nowe urządzenie wyposażyła w zdecydowanie lepsze podzespoły, w tym matrycę 8 Mpix. Poniższe zdjęcia mówią zresztą same za siebie - mają naturalne kolory i poprawą szczegółowość.

Oprogramowanie

Motorola Moto G działa pod kontrolą Androida 4.4.4 - wersji z niezmienionym wyglądem interfejsu i tylko kilkoma dodatkowymi funkcjami producenta. Są to jednak mało znaczące aplikacje, z których nie musimy korzystać. Ważne, że nie zaśmiecają i nie spowalniają systemu działającego naprawdę błyskawicznie.

Kolejną mocną stroną smartfonów Motorola Moto są natychmiastowe aktualizacje oprogramowania - coś, na co nie mogą liczyć konkurencyjne urządzenia (poza serią Nexus). Wyjątek stanowią wersje kupione od operatora, ponieważ mogą one zawierać dodatkowe modyfikacje, które opóźniają lub po prostu wykluczają przechodzenie na kolejne wersje systemu.

Podsumowanie

Motorola proponuje nam świetnie wykonane urządzenie z dobrym ekranem, solidną specyfikacją i dwoma slotami na karty SIM. Oprócz tego dostajemy prawie pozbawione modyfikacji, błyskawicznie działające oprogramowanie Android. Nawet aparat jest poprawny, tylko bateria powinna działać dłużej. W przypadku innego urządzenia konkurencyjnych firm za to wszystko musielibyśmy zapłacić nawet 1300-1500 zł. Nietrudno znaleźć byłoby znaleźć gorsze i nie najświeższe już sprzęty za 1000 zł. A nowa Motorola Moto G kosztuje 800 zł w wersji 3G i 850 zł w wersji LTE. Jeśli trafi do ofert operatorów, to przy dwuletniej obudowie i rozsądnej kwocie miesięcznego zobowiązania zapłacimy za nią symboliczną złotówkę. 

Wyłączny dystrybutor Motorola Moto X w Polsce to PC Factory - dziękujemy za udostępnienie sprzętu dotestów


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje