Test Asus Taichi - dwuekranowiec jedyny w swoim rodzaju

Hybrydy w ostatnim czasie stały się modniejsze od urządzeń konwencjonalnych. Mimo iż scalenie tabletu i notebooka w jednej obudowie nie jest niczym nowym, to projektanci Asusa na wykonanie tego zabiegu mieli nietypowy pomysł. Ultrabook Taichi ma... dwa ekrany, umieszczone w sposób, który nie przyszedłby wam do głowy! Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Asus już kolejny raz przekracza granice i być może - kształtuje trendy przyszłej generacji urządzeń mobilnych. W czerwcu 2011 r. pierwszy Eee Pad Transformer odświeżył branżę mobilną i wprowadził do niej zupełnie nowy rodzaj sprzętów, czyli szeroko rozumiane hybrydy. Kilkanaście miesięcy później, Taichi podąża tą samą ścieżką. Ciężko wyrokować czy uda mu się powtórzyć sukces Transformera/-ów, ale niewątpliwie Tajwańczycy mają w swoich szeregach kreatywnych ludzi.

Asus Taichi to kolejna hybryda łącząca cechy zarówno tradycyjnego komputera mobilnego z tabletem. Tym razem jednak projektanci podeszli do tematu inaczej. Zamiast tworzyć dotykowy ekran doczepiany do laptopowego korpusu (jak ma to miejsce w klasycznych hybrydach), Asus postanowił wszczepić do urządzenia dwa ekrany - jeden dotykowy (tabletowy), a drugi nie. Wyświetlacze zostały umieszczone po obu stronach klapy ekranu, co na pierwszy rzut oka może wyglądać nieco dziwacznie. W praktyce jednak sprawdza się bardzo dobrze.

Świetnie skrojony ultrabook

Reklama

Asus Taichi wykonany jest znakomicie. Do konstrukcji urządzenia użyto materiałów z najwyższej półki, wśród których dominuje aluminium oraz dobre gatunkowo tworzywo sztuczne. Sprzęt na pierwszy rzut oka może przypominać serię ultrabooków Zenbook, z tą różnicą, że jest zauważalnie grubszy (ze względu na obecność dwóch ekranów). Bryła ma kształt klina i mierzy średnio 17 mm grubości, co nie jest złym wynikiem patrząc na konkurencję. Sprzęt jest przy tym stosunkowo lekki - waży zaledwie 1,25 kg.

Wszystkie elementy obudowy hybrydy doskonale do siebie spasowano, żaden z nich nie ugina się pod punktowym naciskiem. Jednostka centralna ma przyjemne w dotyku, matowe wykończenie, które bardzo łatwo można utrzymać w czystości. Dobre wrażenie robi także ramka otaczająca wewnętrzny panel LCD.

Będąc już przy temacie ekranów Asusa Taichi, warto się chwilę zatrzymać. Taichi jest dostępny na rynku w dwóch wersjach - jako Taichi 21 sprzedawany jest model z 11,6-calowym ekranem, zaś mianem Taichi 31 określana jest wersja z matrycą o przekątnej 13,3 cala. Do naszego testu został użyczony mniejszy z członków rodziny.

Asus Taichi 21 ma dwa 11,6-calowe wyświetlacze IPS pracujące w rozdzielczości Full HD (1920 na 1080 pikseli). Wewnętrzny ekran pokryty jest powłoką antyrefleksyjną, dzięki czemu można komfortowo pracować na nim nawet w mocno oświetlonym pomieszczeniu. Odwzorowanie kolorów, kontrast i kąty widzenia są bardzo dobre. Zewnętrzny panel ma nieco inną charakterystykę - przede wszystkim jest dotykowy i, podobnie jak w większości dostępnych na rynku tabletów, błyszczący. Okalająca go warstwa Gorilla Glass zabezpiecza przed mechanicznymi uszkodzeniami. Zewnętrzny panel zapewnia nieco gorsze odwzorowanie barw niż ten wewnętrzny, ale to wciąż wysoka półka. Dodatkowo zbiera nagminnie odciski palców i tłuste smugi, co z czasem może irytować.


Dwuekranowa hybryda Asusa pozwala na pracę w 4 odgórnie zaprogramowanych trybach, między którymi można łatwo się przełączać korzystając z dedykowanego przycisku na klawiaturze:

- tryb laptopowy - aktywny jest tylko wewnętrzny ekran;

- tryb tabletowy - aktywny jest tylko zewnętrzny ekran (orientacja zmienia się dzięki żyroskopowi);

- tryb lustrzany - aktywne są oba ekrany, na których wyświetlane są te same treści (multiplikacja);

- tryb dwuekranowy - aktywne są oba ekrany, które działają niezależnie (za pośrednictwem aplikacji Screen Share).

Najnowszy sprzęt Tajwańczyków bardzo dobrze integruje zarówno funkcje tradycyjnego laptopa (dzięki fizycznej klawiaturze i touchpadowi) z dotykowym potencjałem tabletu. Całość działa bardzo dobrze. Warto wspomnieć, że klawiatura i touchpad spisują się bez zarzutu. Klawiatura jest podświetlana, a skok przycisków niewielki i odpowiednio sprężysty. Gładzik jest odpowiedniej wielkości i prezentuje dobre właściwości ślizgowe.

Standardowe wyposażenie

Jak na komputer z wyższej półki przystało, Asus Taichi 21 jest nieźle wyposażony. W zestawie nie zabrakło WiFI, Bluetootha 4.0, żyroskopu, modułu NFC i czujnika światła regulującego intensywność luminacji obu ekranów. Producent mógł zaopatrzyć swój sprzęt w większą ilość portów komunikacyjnych, ale było to ograniczone przestrzenią obudowy (w standardzie 2x USB 3.0, mini HDMI, wyjście LAN w formie przejściówki).

Tabletolaptop Asusa ma 2 kamerki - wewnętrzną o rozdzielczości 720p i zewnętrzną 5 Mpix. Niestety, obie w praktyce wypadają fatalnie. Rejestrowane przez nie zdjęcia są nie tylko kiepskiej jakości, ale i przekłamane. Kolory są wyraźnie wyprane, krajobraz jak za mgłą, a zarys obiektów rozmyty. Czarę goryczy przelewają notoryczne szumy występujące przy słabym oświetleniu. W komputerze z takiej półki, przedstawiona sytuacja nie powinna mieć racji bytu.

Taichi ma niewielki (35 Wh) akumulator, który nie pozwala na zbyt długi czas pracy z dala od gniazdka zasilania. Jeżeli korzystamy tylko z jednego wyświetlacza, bateria rozładowuje się po ok. 3-3,5 godzinach (oglądanie filmów, internet przez WiFi). Uruchomienie dodatkowego ekranu lub praca pod obciążeniem, skracają czas pracy hybrydy do niewiele ponad jednej godziny zegarowej. Obiecywane przez producenta 5 godzin jest w stu procentach wyssane z palca!

Nową hybrydę Asusa należy jednak pochwalić za bezszelestną pracę. To jeden z najcichszych komputerów przenośnych, z jakich miałem okazję korzystać. Nawet podczas obciążającej podzespoły pracy, wentylator Taichi jest słabo słyszalny. Niestety, ma to także swoje minusy. Ciepło z wnętrza maszyny nie jest odprowadzane prawidłowo, przez co obudowa dosyć zauważalnie się nagrzewa. Po dłuższym czasie, może nawet uniemożliwiać swobodną pracę ze sprzętem na kolanach.

Podzespoły Asusa Taichi są dosyć typowe, jak na ultrabooka przystało. Serce maszyny stanowi procesor Intel Core i7-3517U o taktowaniu 1,9 GHz wspomagany przez 4 GB pamięci RAM. Za wrażenia graficzne odpowiada zintegrowana karta Intel GMA HD 4000, a magazynowanie danych to domena szybkiego dysku SSD o pojemności 256 GB. Jeżeli do zestawu dorzucimy preinstalowanego Windowsa 8 Pro, nowa hybryda Asusa ma wszystko, co niezbędne do codziennej pracy.

Dla kogo ta hybryda?

Asus Taichi to hybryda pełną gębą. Komputer ten reprezentuje nie tylko dualizm funkcjonalny, ale i funkcyjny. Decydując się na jego zakup z jednej strony otrzymujemy świetnie wykonany komputer mobilny z dwoma ekranami o szerokim wachlarzu zastosowań. Z drugiej strony jednak wydaje się, że takie egzotyczne połączenie nie jest warte aż 7000 zł. Na tyle Taichi został wyceniony w Polsce. Zamiast pozbywać się tak dużej sumy na jedno urządzenie, może lepiej kupić i laptopa, i tablet, i jeszcze pojechać na wakacje...?

Dowiedz się więcej na temat: Asus | Asus TAICHI | Windows 8 Pro | Intel Core i7 | Ultrabook | hybryda | SSD | full hd

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje