Test Thule - szwedzkie futerały do zadań specjalnych

Z jednej strony nie lubisz, kiedy sprzedawcy wciskają ci dodatkowe ubezpieczenie mobilnego sprzętu. Z kolei z drugiej strony boisz się, że chwila nieuwagi zamieni nowy nabytek w złom. Nie chcesz też inwestować w ochronne akcesoria, bo tylko oszpecają urządzenia, dodatkowo utrudniając ich użytkowanie. Jeżeli identyfikujesz się z tym opisem, to prawdopodobnie znaleźliśmy rozwiązanie twojego problemu - są nim produkty firmy Thule.

Szwecja słynie nie tylko ze smacznej i zdrowej kuchni, świetnych samochodów, stylowych mebli czy modnych ubrań. W jednym ze skandynawskich państw można znaleźć jeszcze wiele innych, wartych uwagi dóbr. Zaliczyć do nich można m.in. produkty wytwarzane przez, powstałą w 1942 roku, w Malmo, firmę Thule, której celem było wspieranie lokalnego rybołówstwa. 
Zastanawiacie się, co ponad 70-letnia firma, niegdyś dostarczająca sprzęt szwedzkim rybakom, ma wspólnego z szeroko pojętą branżą nowych technologii? Słusznie, bo do niedawna sam żyłem w przekonaniu, że niewiele. Jednak, jak to zwykle w życiu bywa - pozory mylą... 

Reklama

Markę Thule do tej pory znałem, ale jako producenta profesjonalnych akcesoriów samochodowych, jak m.in. boxy dachowe czy uchwyty. O pozostałych produktach, w szczególności z kategorii mobilnych akcesoriów, dowiedziałem się przypadkowo, z filmu zamieszczonego w serwisie Youtube. Sprawiały solidne wrażenie, dlatego bez wahania postanowiłem sprawdzić je w rzeczywistości. Do testów otrzymałem dwa aktualnie dostępne modele futerałów - dedykowane piątej i szóstej generacji iPhone'a - Gauntlet oraz Atmos X3.

Coś z niczego 

Przeciętni konsumenci zwykle nie przywiązują specjalnej uwagi do pudełek, w jakich znajdują się pożądane przez nich sprzęty. Niesłusznie, bo niektóre projekty potrafią zaskoczyć pomysłowością. Opakowania akcesoriów mobilnych Thule, niezależnie od modelu etui, są identyczne - zostały wykonane z grubej czarnej tektury, z wyciętym przezroczystym okienkiem na froncie, które pozwala obejrzeć futerał w całej okazałości.

Wydaje wam się, że prostokątne czarne opakowanie niespecjalnie wyróżnia się wśród pozostałych nudnych kartonowych pojemników? A jednak! Thule nawet tak banalną rzecz potrafiło uczynić funkcjonalną i równie interesującą, co samo etui. W czym rzecz? Otóż aby dostać się zamkniętego w opakowaniu produktu wystarczy obrócić jej zewnętrzną część zgodnie z ruchem wskazówek zegara. I voila!

Rękawica została rzucona 

Pierwsze etui o kodowej nazwie Gauntlet zaraz po wyjęciu zaskakuje niezwykłą lekkością - ochraniacz waży zaledwie 0,08 kg. Uzyskanie takiego wyniku było możliwe dzięki zastosowaniu w produkcji Gauntleta mieszanki plastiku oraz spienionego kopolimeru etylenu i octanu winylu (EVA) - mikstura ta pomaga zachować odpowiednią wagę przy jednoczesnym zapewnieniu wystarczającej ochrony. Smartfon wpinany jest w boczne plastikowe ścianki etui "na zatrzask". Zarówno instalacja, jak i usuwanie urządzenia nie sprawiają większego problemu. Ponadto delikatnie nachodzące na obudowę iPhone'a ranty stanowią asekurację przed upadkiem urządzenia w pozycji na płasko - cała siła, z jaką IP5 uderzyłby w podłoże powinna zostać przeniesienia bezpośrednio na obudowę, ochraniając ekran telefonu przed pęknięciem.

Tylna część obudowy zbudowana została z antypoślizgowej, rowkowanej tekstury, która pozwala na pewny uchwyt smartfona niezależnie od pozycji, w jakiej ten się znajduję. Jest odporna na zarysowania, ale co ważniejsze pozwala zamortyzować ewentualne wstrząsy, uderzenia, czy upadki. Gauntlet nie utrudnia korzystania z przycisków funkcyjnych oraz gniazd umieszczonych w obudowie smartfonu. Projektanci zadbali o profilowane wycięcia dla przycisków głośności, wyciszenia oraz obiektywu aparatu, pozostawiając górną i dolną część całkowicie puste - dzięki temu nikt nie powinien narzekać na problemy z użytkowaniem portów - słuchowego oraz ładowania. 

Obudowa jest smukła, świetnie przylega do telefonu i nie przeszkadza podczas noszenia go w kieszeni. Wygląda i korzysta się z niej bardzo dobrze. Cena nie jest zbyt wygórowana - w sieci bez problemu powinniście znaleźć egzemplarz w ulubionym kolorze poniżej 100 złotych.

Ochrona smartfona x3 

Atmos X3 pod względem designu jest prosty, minimalistyczny, świetnie dopasowuje się do urządzenia. Jednak, co najważniejsze, spełnia swoje zadanie - zapewnia naprawdę solidną ochronę.

Etui wykonane zostało z opatentowanego przez Thule dwuwarstwowego pancerza autorskiego projektu, który oferuje doskonałe właściwości ochrony przy jednoczesnym zachowaniu odpowiednio smukłych "gabarytów" i wagi, która wynosi zaledwie 20g! Thule, i w tym wypadku, zadbało o narożniki. Ich przeznaczeniem jest pochłanianie wstrząsów i zapewnienie ochrony w razie upadku z wysokości do dwóch metrów. 

Chociaż X3 nie oferuje bezpośredniej ochrony na ekran (dopiero następca, model X4 będzie w pełni chronił smartfon), etui tak, jak w przypadku Gauntleta, posiada podniesione ranty osłony, które zapobiegają zarysowaniem ekranu, gdy telefon jest położony ekranem w dół. W odróżnieniu od Gauntleta, X3 oprócz wycięć na aparat i przycisk wycieszenia posiada, oddzielone powłoką etui oddzielnie profilowane szczeliny na głośnik, wejście słuchawkowe i port lighning. Pozostałe przyciski funkcyjne, odpowiadające za głośność oraz odblokowywanie telefonu (zarówno w iP5 jaki IP6) osłonięte są specjalnymi nakładkami. Gwarantuje to dodatkową ochronę, bez utraty komfortu korzystania ze smartfona.

Dla osób, które często wyciągają urządzenie z etui, minusem może okazać się to, że telefon łatwiej jest włożyć w etui, niż go później usunąć. Może to kwestia wyrobienia materiału, z jakiego zbudowany został futerał, ale w egzemplarzach, które otrzymaliśmy, trzeba było użyć nieco siły, żeby "oswobodzić" smartfona. Oczywiście nie jest to żaden problem, bo etui świetnie przylega do urządzenia w ogóle nie wpływając na wygodę codziennego użytkowania. 

Śmiało możemy przyznać, że Atmos X3 jest jednym z najciekawszych, najlepiej wyglądających futerałów ochronnych dla iPhone’a 5 i 6. Nie pogrubia zbytnio samego urządzenia, ma ładny design i dobrze trzyma się w ręce. Atmos X3 wiąże się z wydatkiem rzędu ok. 150 złotych. Jednak porównując oryginalne akcesoria do sprzętów Apple, zaproponowana cena zupełnie nie powinna odstraszać.

Dla każdego coś... "spersonalizowanego" 

Wyżej opisywane modele występują w wielu wersjach kolorystycznych - od stonowanych czerni, szarości i bieli, po rozmaite odcienie tęczy. Co ciekawe, Thule w temacie futerałów nie ogranicza się wyłącznie do telefonów - w katalogu znaleźć można odpowiednie ochraniacze praktycznie dla każdego przenośnego urządzenia z logo nadgryzionego jabłka - mam tu na myśli iPady oraz Macbooki.

Ponadto Szwedzi posiadają także ogromny wachlarz plecaków i toreb, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo naszej elektronicznej inwestycji, i co ważniejsze znajdujących się w niej danych podczas podróży zarówno w miejskich, jak i bardziej ekstremalnych warunkach. 

Podsumowanie

Liczba użytkowników przenośnych urządzeń cały czas rośnie. Coraz trudniej jest wytrzymać kilka godzin bez korzystanie z rozbudowanych funkcjonalności, jakie oferują dzisiejsze sprzęty mobilne. Smartfony, tablety, laptopy nie należą do tanich produktów, dlatego decydując się na ich zakup, warto zatroszczyć się o to, by działały możliwie najdłużej lub po prostu zachowały się w dobrym stanie, co w niektórych przypadkach pozwoli po jakimś czasie odsprzedaż je, odzyskując część wkładu. Najprostszym, a zarazem najtańszych sposobem na to jest profesjonalne etui/futerał. 

Zaprezentowane w teście egzemplarze Atmos X3 i Gauntlet marki Thule doskonale spełniają swoje przeznaczenie - zachowując idealne proporcje pomiędzy solidną ochroną, ergonomią a estetyką - wypełniają założone przez szwedzką firmę cele, do których należy - "pomoc w transporcie dowolnego ładunku bezpiecznie, łatwo i z klasą, umożliwiając prowadzenie aktywnego stylu życia".

AZ

Dowiedz się więcej na temat: etui | futerał | Smartfon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje