Z lotniska JFK skradziono iPady mini warte 1,5 mln dol.

Aż 14 proc. przestępstw w Nowym Jorku ma jakiś związek z produktami Apple. Statystyka ta ma szanse drastycznie wzrosnąć po największej w historii kradzieży iPadów mini.

Kradzież miała miejsce w poniedziałek w okolicach północy. Dwóch bardzo zdeterminowanych mężczyzn, podających się za pracowników firmy transportowej, wjechało białą ciężarówką na teren terminalu towarowego międzynarodowego lotniska im. Johna F. Kennedy’ego, pożyczyło sobie lotniskowy wózek widłowy i, jak gdyby nigdy nic, zaczęło ładować na ciężarówkę palety wypełnione iPadami mini, które właśnie przyleciały z Chin. Zanim zostali zauważeni przez pracownika magazynu, który wracał właśnie z przerwy, zdążyli załadować na ciężarówkę dwie palety iGadżetów.

Reklama

Po tym jak pracownik zaczął zadawać niewygodne dla nich pytania, złodzieje porzucili pozostałe trzy palety iPadów mini i odjechali z tym, co już udało im się załadować. A było to około 3600 iPadów mini o wartości rynkowej 1,5 mln dol. Choć funkcja "Find my iPad" raczej nie będzie przydatna w przypadku fabrycznie zapakowanych urządzeń, i tak nie będzie im łatwo je sprzedać, nie wzbudzając niczyich podejrzeń.

Policja podejrzewa, że ktoś z obsługi lotniska pomógł złodziejom wjechać na jego teren. Jako ciekawostkę można dodać fakt, że z tego samego magazynu skradziono w 1978 roku 5 mln dol. w gotówce oraz biżuterię o wartości 900 tys. dol. Łup sprzed 34 lat wart byłby dziś 21 mln i jest to największy pojedynczy łup, jaki padł ofiarą amerykańskich złodziei.

Dowiedz się więcej na temat: apple | iPad mini | tablet | kradzież | lotnisko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje