Alternatywa dla iPada - co można kupić?

Chociaż iPad jest najpopularniejszym tabletem na świecie, Polacy częściej wybierają inne marki - co cieszy się popularnością w naszym kraju i jakie urządzenia można kupić zamiast iPada.

Tablet Apple trzyma się bardzo mocno. Jak na razie na horyzoncie nie widać konkurentów, którzy mogliby zepchnąć go z tronu. iPad trafił na półki sklepowe 3 kwietnia 2010 roku i szybko zaczął z nich znikać. W ciągu pierwszego miesiąca producent sprzedał milion tabletów, a na platformie AppStore na użytkowników iPada czekało aż pięć tysięcy aplikacji.

Pościg za iPadem

Reklama

Kilka miesięcy później ruszyła grupa pościgowa - własne tablety zaprezentowali Samsung, Asus, Motorola, Acer, Sony. Urządzenia wymienionych producentów bazowały na systemie operacyjnym Android. Choć znalazły swoich zwolenników, nie podbiły światowego rynku - producent z Cupertino w ostatnim czasie oddalił się od rywali. Jak wynika z danych Strategy Analytics, w drugim kwartale bieżącego roku Apple kontrolował 68 procent światowego rynku tabletów, a rok wcześniej o sześć procent mniej.

Z kolei tablety z Androidem posiadają 29-procentowy udział w rynku, pozostałe trzy procent należą do Microsoftu oraz RIM - BlackBerry Play Book.- Produkty Apple są skierowane do grupy fanów, czasem gadżeciarzy. Na pewno są one dopracowane, a każda kolejna wersja iPada przynosi ze sobą interesujące zmiany. Nie można jednak zapominać o innych producentach takich jak np. Samsung, oferujących tablety z systemem operacyjnym Android. Sięgają po nie użytkownicy zainteresowani korzystaniem z bardziej konfigurowalnego i otwartego systemu niż iOS. Co ważne, liczba aplikacji dla tabletów dostępnych w AppStore i Google Play jest porównywalna - tłumaczy Patryk Wojtas, manager produktu sklepu internetowego Agito.

iPad nie bez wad

Wprawdzie przeciwnicy urządzenia oraz konkurenci wskazują na jego pewne mankamenty - brak obsługi Adobe Flash czy brak slotu kart microSD, aczkolwiek tego typu uwagi nie robią większego wrażenia zarówno na producencie, jak i wielbicielach "nadgryzionego jabłuszka". To "teflonowy" tablet - żartują publicyści za oceanem. Ale tak naprawdę urządzenie ma jedną poważną wadę - jest piekielnie drogie, przynajmniej dla konsumentów w Polsce.

Nowy iPad w najtańszej wersji (WiFi, 16GB) kosztuje ok. 2000 zł, a za najbardziej rozbudowaną wersję z 32GB pamięci, interfejsem WiFi oraz obsługą standardów transmisji danych HSPA oraz LTE trzeba zapłacić 900 złotych więcej. Na szczęście Polacy nie są skazani wyłącznie na iPada. Jeśli ktoś szuka narzędzia do pracy i zabawy, a niekoniecznie gadżetu, którym można pochwalić się przed znajomymi, znajdzie co najmniej kilka ciekawych tabletów. Niektóre już wkrótce pojawią się na rodzimym rynku, inne są już na nim dostępne od dłuższego czasu.

Warto się im przyjrzeć.

Rodzimi klienci poszukujący tabletów na pewno nie raz słyszeli o takich produktach jak Samsung Galaxy Tab, Asus Transformer czy Sony Tablet S. To urządzenia z pierwszej ligi, ale warto bliżej przyjrzeć się też innym, mniej znanym terminalom. Za oceanem bardzo dużo mówi się o niedawnym, udanym debiucie tabletu Google Nexus 7. To wspólne dziecko Google i Asusa. Urządzenie dostępne jest w dwóch wersjach 8GB oraz 16GB. Tańsza wersja kosztuje na rynku amerykańskim 199 USD, a tablet w wersji 16GB - 254 USD. To niewiele, biorąc pod uwagę, że posiada na swoim pokładzie czterordzeniowy procesor Tegra 3, bardzo dobry ekran IFS o rozdzielczości 1280x800 cali i najnowszy system operacyjny Android 4.1 Jelly Bean. Wady?

Nie wszystkich zadowoli 7-calowy ekran. Ponadto urządzenie powiela też stary grzech Apple - nie ma slotu na karty MicroSD. Użytkownik Google Nexus 7 może łączyć się z internetem wyłącznie za pośrednictwem interfejsu WiFi. Niestety urządzenie nie trafiło jeszcze do sprzedaży w Polsce. Wersja z pamięcią 16GB dostępna jest już u naszych zachodnich sąsiadów. Na szczęście w rodzimych sklepach można natomiast znaleźć wiele innych interesujących tabletów z Androidem. Ciekawym przykładem są terminale FreeTab 9701 firmy Modecom czy Goclever Tab A104.

Oba tablety pracują pod kontrolą systemu operacyjnego Android 4.0 - Ice Cream Sandwich i są wyposażone w jednordzeniowy procesor, taktowany częstotliwością 1GHz. Sloty na karty MicroSD pozwalają łatwo rozszerzyć pamięć. Atutem Modecom Free Tab 9701 jest 9,7 calowy wyświetlacz wykonany w technologii IPS, a więc tej samej, którą wykorzystuje Apple. Urządzenie jest zamknięte w lekkiej kompaktowej obudowie, a jego grubość wynosi zaledwie 1,05 cm. Dysk NAND Flash pozwala na przechowywanie do 8GB danych. Z kolei Goclever Tab A104 dysponuje ekranem TFT o przekątnej 10,1 cala i dyskiem 4GB. Wbudowana bezprzewodowa karta sieciowa 802.11b/g/n pozwala terminalom łączyć się z internetem.

Tablety posiadają też złącze USB, które można wykorzystać do obsługi zewnętrznych modemów 3G USB. Parametry obu terminali nieco odbiegają od iPada, ale ich ceny są kilkakrotnie niższe od najtańszej wersji tabletu Apple. Za Modecom FreeTab 9701 trzeba zapłacić około 700 złotych, a za Goclever Tab A104 niewiele ponad 500 złotych. - Dużą popularnością wśród naszych klientów cieszą się budżetowe tablety mniej znanych firm. To idealne rozwiązanie dla osób poszukujących urządzeń w rozsądnej cenie, nie przekraczającej kilkuset złotych. Pozwalają one surfować po sieci, korzystać z gier znajdujących się na platformie Google Play czy łączyć się z portalami społecznościowymi. Do tego typu marek zaliczyć można Modecom, Pentagram czy Goclever - podsumowuje Patryk Wojtas.

To nie koniec pościgu

Walka na rynku tabletów odbywa się pomiędzy Apple i Google, co przypomina rywalizację w segmencie smartfonów. Jednak w przypadku telefonów zdecydowany prymat należy do Androida. Czy Google potrafi odwrócić niekorzystną dla siebie sytuacje na rynku tabletów? Wiele wskazuje na to, że Apple ze swoim drogim tabletem nie będzie w stanie dłużej odpierać ataków zmasowanej konkurencji. Choć sam iPad na długo pozostanie najpopularniejszym tabletem na świecie. Nie można też zapominać o Microsofcie, który już wkrótce wprowadzi na rynek tablet Surface z systemem Windows 8. Miejsca jest sporo, ale każdy chce zgarnąć dla siebie jak największy kawałek tortu. Cisco przewiduje, że tablety podłączone do sieci mobilnych za cztery lata będą generować 248PB ruchu miesięcznie, czyli więcej niż cała globalna sieć mobilna w roku 2010.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje