Aakash - indyjski tablet za 21 dol.

Indie zamierzają podłączyć do internetu kolejne miliony ludzi, a umożliwi to tablet za 21 dol. Przy tej cenie nawet chińskie odpowiedniki wydają się drogie.

Tablet nie tylko umożliwi walkę z cyfrowym wykluczeniem, ale też rozwój edukacji, a w przyszłości zapewne również gospodarki. Pierwszego Aakasha zobaczyliśmy niemal rok temu. Teraz prezydent Indii zaprezentował kolejną wersję tabletu. Jest nie tylko lepsza, ale i tańsza. Sprzętem tym, a szczególnie jego ceną, zachwycony był nawet Carl Bildt - szwedzki minister spraw zagranicznych, który wrzucił takiego tweeta ze swojego iPada:

Reklama

"Indie mogą być zrewolucjonizowane przez nowe bardzo tanie tablety. Widziałem to dziś w nocy. Internet dla miliardów nadchodzi".

Tablet produkowany jest przed firmę Datawind, a przy projektowaniu współpracowano z Indyjskim Instytutem Technologicznym w Bombaju. Urządzenie wyposażono w system Android Ice Cream Sandwich, procesor Cortex A8 o częstotliwości 1 GHz, 512 MB pamięci RAM, kamerę do wideorozmów (o rozdzielczości VGA), 4 GB pamięci wewnętrznej oraz WiFi. Pamięć można rozszerzać przy pomocy kart SD oraz za pomocą nośników pamięci podłączanych pod port USB. Bateria o pojemności 3000 mAh ma zapewnić do 4 godzin nieprzerwanej pracy.

Sprzęt kosztuje 21 dol., ale pod warunkiem, że jest się hinduskim studentem. - Cena to 2263 rupie za które rząd kupuje tablet od nas. Potem rząd obniża cenę o 50% i sprzedaje go studentom za 1130 rupii - wyjaśnia Suneet Tuli - CEO Datawidnd - w rozmowie z The Times of India.

W innym wypadku trzeba zapłacić nieco więcej - od 62 do 87 dol. amerykańskich. Zakup tabletu nawet bez zniżki wydaje się dobrą inwestycją. W ciągu najbliższych 6 lat rząd indyjski zamierza rozprowadzić miliony takich urządzeń.

Karol Kloc
komórkomania.pl


Dowiedz się więcej na temat: tablet | Android | Indie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje