Aplikacja do śledzenia partnerów wywołała skandal w Brazylii

Brazylijczycy oburzyli się, gdy wyszło na jaw, że ich kraj jest jednym z głównych celów szpiegowskiej aktywności NSA. Tymczasem dużą popularność w ojczyźnie samby zdobyła aplikacja, służąca do śledzenia partnerów w związkach. Liczne oskarżenia o naruszenie prywatności sprawiły, że program został usunięty z Google Play.


Reklama

Aplikacja o nazwie "Rastreador de Namorados" (w wolnym tłumaczeniu można ją nazwać "programem do śledzenia chłopaka") umożliwia określenie lokalizacji śledzonej osoby, może przesyłać osobie szpiegującej kopie wiadomości wysyłanych i odbieranych przez szpiegowanego, a nawet umożliwia zdalne włączenie telefonu, dzięki czemu pozwala na podsłuchiwanie rozmów prowadzonych przez śledzoną osobę.

Podobne aplikacje są od dawna dostępne dla użytkowników w innych krajach, lecz pojawienie się programu w Brazylii wywołało szczególne poruszenie, gdyż zbiegło się w czasie z ujawnieniem doniesień o szpiegowaniu ojczyzny samby przez amerykańską agencję NSA. Krytycy tego typu narzędzi podkreślają, że aplikacje szpiegujące naruszają prawo do prywatności i mogą być wykorzystywane do takich celów, jak np. stalking. Niektórzy twierdzą też, że program narusza obowiązującą w Brazylii od kwietnia ustawę, wymierzoną w hakerów i osoby dopuszczające się nękania innych w sieci. Nowe przepisy zostały wprowadzone po tym, gdy hakerzy wykradli w 2012 roku nagie zdjęcia aktorki, Caroliny Dieckmann i umieścili je w sieci, kiedy gwiazda odmówiła zapłacenia 5 tys. dol. haraczu.

Twórca programu, 24-letni Matheus Grijo z Sao Paulo, twierdzi z kolei, że konsultował sprawę z adwokatem, który zapewnia, że program nie narusza żadnych przepisów. Mimo usunięcia z Google Play, aplikację wciąż można więc pobrać bezpośrednio ze strony producenta. Aby zainstalować program należy zdobyć telefon partnera (osoby szpiegowanej), więc w instrukcji znalazło się zastrzeżenie, że może się to odbyć wyłącznie za zgodą właściciela urządzenia. Darmowa wersja aplikacji pozostawia na pulpicie widoczną ikonę, natomiast w wersji za 2 dol. ikona programu jest ukryta.

"Czekamy na stanowisko Google w sprawie usunięcia aplikacji z Google Play, które uważamy za błąd" -  napisał Grijo na facebookowym profilu. Rzeczniczka Google, Gina Johnson stwierdziła jednak, że polityka firmy z Mountain View nie przewiduje komentowania, dlaczego poszczególne aplikacje są usuwane z Google Play.

Broniąc swoich racji sam Grijo stwierdził natomiast, że: "w brazylijskiej kulturze partnerzy zmieniani są bardzo często, więc aplikacja jest sposobem radzenia sobie z tym problemem. Ludzie naprawdę docenili narzędzie, które pomoże im dowiedzieć się, czy zostali właśnie zdradzeni. Oczywiście niektórzy ludzie są przeciwko, ale w sumie odpowiedź użytkowników są pozytywne". Twórca aplikacji zapewnił również, że otrzymał wyrazy wdzięczności od około 50 osób, które korzystały z aplikacji, aby wytropić niewierność partnerów.



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje