YotaPhone z furtką dla rosyjskich agentów?

YotaPhone ma tzw. backdoor (dosłownie tylne drzwi), który umożliwia agentom byłego KGB szpiegowanie użytkowników – donosi serwis Phone Arena powołujący się na wypowiedź Siergieja Czemiezowa, szefa finansowanej przez rząd firmy Rosoboroneksport, producenta smartfonów YotaPhone.

Czemiezow przyznał, że firma nie miała innego wyjścia. Federalna Służba Bezpieczeństwa (kiedyś KGB) powinna mieć dostęp do zawartości telefonów i danych użytkowników, aby skutecznie zapobiegać ewentualnym aktom terrorystycznym.

Reklama

Przy okazji dostało się firmie Apple, której iPhone jest zdaniem Czemiezowa "narzędziem terrorystów", ponieważ amerykańskie służby nie mają do niego dostępu.

Wszystko to brzmi jak kiepski dowcip i chcielibyśmy, aby nim było. Nie ma jednak tego złego, ponieważ Rosjanin zdradził, że w 2016 roku zobaczymy nowy smartfon YotaPhone i być może również tablet.

Materiał opublikowany na łamach Phone Areny nie umknął jednak uwadze Yota, która sprostowała słowa Czemiezowa. Jej zadaniem smartfon zwyczajnie spełnia wymogi Federalnej Służby Bezpieczeństwa, co oznacza, że mogą one w przypadku zagrożenia uzyskać dostęp do urządzenia - podobnie jak do urządzeń innych producentów - Samsunga czy Apple. Wszystko oczywiście zgodnie z procedurami.

Phone Arena słusznie zauważyła, że jest pewna różnica pomiędzy przeszukaniem telefonu w oparciu o nakaz sądowy, a szpiegowanie użytkownika dzięki specjalnemu oprogramowaniu (backdoor).

PR firmy Yota zaprzeczył jednak istnieniu takiego szpiegowskiego oprogramowania, a wypowiedź Czemiezowa nazwał nieporozumieniem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje