TP chce się sama podzielić

Telekomunikacja Polska, zdając sobie sprawę z niekorzystnych dla siebie wniosków z raportu o podziale telekomu, przedstawiła własną propozycję. Prezes UKE nie kryje zadowolenia, czeka jednak na szczegóły i ostateczną wersję raportu.

Telekomunikacja Polska, spodziewając się, że raport ekspertów na temat funkcjonalnego podziału telekomu, może być dla niej niekorzystny, postanowiła uciec do przodu i przedstawić własne propozycje rozwiązania problemu. Sam raport tymczasem wciąż nie trafił na biurko Anny Streżyńskiej, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, gdyż brakuje w nim odpowiedzi na kluczowe pytania.

Reklama

Streżyńska powiedziała "Gazecie Wyborczej", że raport nie rozwiał wszystkich wątpliwości. Nie znalazła się w nim jednoznaczna odpowiedź, czy koszty podziału Telekomunikacji Polskiej nie przewyższą korzyści z jego przeprowadzenia. Urząd przedstawił listę 30 szczegółowych pytań, na które oczekuje otrzymania odpowiedzi.

Z dokumentu wynika jasno, że podział funkcjonalny największego polskiego telekomu rozwiązałby znaczną część problemów, na jakie skarżą się konkurenci TP. Ta bowiem inaczej traktuje Netię czy Dialog, a inaczej własny dział detaliczny, a także sieć Orange.

Prezes UKE potwierdziła, że Telekomunikacja Polska przedstawiła alternatywne rozwiązanie w postaci takich zmian organizacyjnych, które w efekcie końcowym i tak doprowadzą do oddzielenia usług hurtowych od detalicznych.

Więcej szczegółów zdradził Wojciech Jabłczyński, rzecznik Grupy TP. Chodzi przede wszystkim o system monitoringu i nadzoru zapewniający równe traktowanie klientów innych operatorów, wdrożenie szkoleń i systemów wynagradzania dla pracowników, które wykluczą zachowania dyskryminacyjne, a także zmiany w procedurach obsługi klientów. Dodał jednak, że operator podtrzymuje twierdzenie, że podział telekomu nie ma podstaw prawnych.

Jednym z kluczowych punktów jest także ustanowienie bariery informacyjnej między częścią hurtową a detaliczną TP, tak, by pracownicy części detalicznej mieli dostęp tylko do takich informacji, do jakich mają operatorzy konkurencyjni. To powinno zlikwidować działania dyskryminacyjne ze strony Telekomunikacji Polskiej.

Anna Streżyńska nie kryje zadowolenia z postawy TP. Zastrzegła jednak, że, jeśli UKE zgodzi się na przedstawioną propozycję, to pierwszej oceny dokona już po trzech miesiącach. Prezes UKE chce bowiem widzieć efekty działań szybko.

Dowiedz się więcej na temat: UKE | telekomunikacja | Orange Polska S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje