Tonący chwyta się SMS-a

Międzykontynentalna wiadomość SMS, wysłana z telefonu komórkowego do Anglii przez brytyjską turystkę z Morza Jawajskiego u wybrzeży Indonezji, uratowała życie jej oraz jedenastu współpasażerów statku, którym podróżowała.

Rebeka Fyfe pływała z grupą Brytyjczyków po indonezyjskich wodach, kiedy na pozbawionym radia i rac alarmowych statku zdarzyła się awaria. Jednostka zaczęła dryfować. Z telefonu komórkowego dziewczyna zdołała wysłać do swojego chłopaka w Wielkiej Brytanii wiadomość tekstową o treści:

Reklama

"Zawiadom straż przybrzeżną, pomocy, SOS".

Chłopak, który był właśnie w pubie z przyjaciółmi, zawiadomił odpowiednie władze brytyjskie. Te z kolei skontaktowały się z australijskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych, aż w końcu powiadomiono o całej sprawie indonezyjskie ratownictwo morskie. - Byliśmy zdziwieni, że szuka nas sześć samolotów i wiele łodzi ratunkowych - powiedział radiu BBC jeden z pasażerów pechowego statku. - Telefon Rebeki był naszą ostatnią deską ratunku.

Odnalezioną łódź odholowano do wybrzeży wyspy Lombok.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje