Multimedialny potwór Nokii - sprawdzamy N95

Oprócz standardowych aplikacji pokroju Kalendarza czy Kalkulatora, od razu po włączeniu N95 naszym oczom ukaże się m.in. mobilny pakiet biurowy QuickOffice oraz Adobe Reader LE 1.5 (przenośna wersja popularnego czytnika PDF). Użytkownik, dzięki sieci, może ściągnąć zarówno usprawnienia do już zainstalowanych aplikacji, jak i zupełnie nowe programy. Tutaj ilość opcji jest nieograniczona, chociaż - jak ostrzega Nokia - należy uważać na programy, które nie mają oficjalnej licencji.

Reklama

Ponieważ telefon ma wbudowany odbiornik GPS, wystarczy włączyć aplikację Maps i skorzystać z map dostępnych na stronie Nokii (mapy są darmowe, płacimy natomiast za rozbudowane przewodniki czy nawigację głosową). Sama obsługa Maps przypomina trochę Google Earth - z widoku naszego globu możemy zrobić efektownego zooma aż do miejsca, w którym się znajdujemy (pod warunkiem, że mamy stosowną mapę). Wizualizacja w przypadku Maps jest dość symboliczna, ale w pełni wystarczająca. Firma obiecuje nie tylko więcej map, ale i kolejne usprawnienia do tej - nie wykorzystywanej jedynie przez N95 - usługi.

Nie tylko Maps czeka wiele usprawnień, także i gry staną się ważnym elementem N95. W telefonie (przynajmniej w modelu, który przyszło nam testować) zainstalowana została trójwymiarowa wersja "Węża", gry, która swego czasu stała się prawdziwym fenomenem. Trudno powiedzieć czy "Snakes", bo taki tytuł ma dostępna na N95 aplikacja, powtórzy ten sukces, ale Nokia po raz kolejny stawia na gry. Wygraną w dziedzinie mobilnej rozrywki ma zagwarantować firmie platforma N-Gage, wywodząca się z "konsolofonu" o tej samej nazwie. Tym razem nie ma jednak mowy o robieniu osobnego urządzenia - telefony Nokii mają stać się platformą samą w sobie, a nowy N-Gage oznacza jedynie pakiet programów do tworzenia gier. - Telefon N-Gage był dobrą lekcją. Tym razem jednak pójdziemy w zupełnie innym kierunku - powiedział portalowi INTERIA.PL Steven Knuff, Communication Manager działu Multimedia, który zajmuje się m.in. platformą N-Gage. Sam N95 rzeczywiście ma zadatki na niezłą platformę do elektronicznej rozrywki. Nie mówimy tutaj oczywiście o konkurencji dla PSP czy Nintendo DS, ale granie w trybie multimediów, dzięki podobnemu rozłożeniu przycisków, bardzo przypomina zabawę z handheldem.

Lepiej niż PlayStation 3

Gry nie pojawiły się w tym teście przez przypadek - N95, w przeliczeniu na złotówki, kosztuje więcej niż PlayStation 3 (około 2,6 do 2,8 tys. zł). Taka cena może doprowadzić niektórych do zawału. Jest to bez wątpienia największa - jeśli można tak to ująć - wada tego urządzenia. Może dla mieszkańca Ameryki Północnej czy Europy Zachodniej nie jest to wygórowana cena (są przecież znacznie droższe telefony), ale dla Polaka sprawa wygląda trochę gorzej. Takie są jednak założenia Nseries - za jakość i wszechstronność trzeba płacić. Czy N95 jest tego warte? Jak słusznie zauważył Hannu Nieminen, zakup N95 ma być czymś więcej niż tylko zwykłą wyprawą do sklepu. Decyzja o tym, czy warto nabyć N95 należy tylko i wyłącznie do klienta.

Łukasz Kujawa

Dowiedz się więcej na temat: 1944 | kamery | telefony | komputer | pliki | multimedialny | telefon | Nokia | wideo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje