Głuchy telefon i wolny internet - radiodostęp TP

Wolny internet i słaba jakość rozmów - oto problemy z jakimi muszą walczyć korzystający z systemu radiodostępu GSM oferowanego przez TP.

W związku z napływającymi do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej skargami abonentów i protestami władz samorządowych dotyczącymi jakości świadczenia usługi powszechnej przez radiodostępu "GSM dla stacjonarnych", UKE postanowił zbadać cały system GSM4F. Wyniki zaskakują.

Reklama

Skarżący narzekali na złą jakość połączeń telefonicznych (trzaski, słaba słyszalność), częste przerwy w świadczeniu usługi czy utrudnione korzystanie z faksu. Co więcej, najgorsza jakość połączeń występowała pomiędzy dwoma numerami pracującymi w technice radiodostępu.

Kontrolę przeprowadziła delegatura UKE w Siemianowicach Śląskich, dodatkowo urząd zlecił Instytutowi Łączności w Warszawie przeprowadzenie badań systemu GSM4F. Jakie były rezultaty audytu?

Zarówno kontrola delegatury UKE, jak i przeprowadzone przez Instytut Łączności badania w zdecydowanej większości potwierdziły zastrzeżenia skarżących. Analiza wykazała, że wiele funkcji i usług oferowanych standardowo abonentom w ramach usługi powszechnej nie jest w rzeczywistości realizowanych.

Okazało się, że podczas prowadzenia rozmów wyraźnie odczuwalne opóźnienia utrudniają prowadzenie rozmowy. Jakość sygnału okazała się znacznie niższa niż dla telefonii stacjonarnej. Także poziom transmisji faksowej, problemy w komunikacji były widoczne na przykładzie wymiany informacji między terminalem radiowym a stacjonarnym. Natomiast przesłanie faksu z jednego terminalu radiowego do drugiego było niemożliwie.

Nie jest większym zaskoczeniem, że także rzeczywista szybkość transmisji danych w internecie odbiegała od gwarantowanego poziomu. Jak podał urząd, szybkość synchronizacji modemu PC równa 33 kbit/s wykorzystuje pasmo w 36 proc., co daje średnią prędkość na łączu 11,88 kbit/s. Maksymalna szybkość transmisji wynikająca z zastosowania modemu V.90 pozwala na osiągnięcie przepływności w kierunku "download" do 33,6 kbit/s., co uniemożliwia osiągnięcie wskaźnika do 56 kbit/s nawet w teorii. Już sam poziom transferu może budzić zażenowanie, a jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, że użytkownik płaci za czas połączenia, a nie ilość odebranych danych - niezadowolenie wydaje się bardziej niż zrozumiałe.

Czy użytkownicy systemu radiodostępu TP mogą liczyć na poprawę? Jedyne, co może zrobić UKE to "podjąć stosowne działania zmierzające do zapewnienia przez TP właściwego zakresu usług o wymaganych parametrach jakościowych dla abonentów przyłączonych do sieci TP". Problemy z transferem oraz jakością rozmów nie znikną z dnia na dzień. Jeśli w ogóle znikną.

Dowiedz się więcej na temat: szybkość | UKE | problemy | telefon | internet

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje