Czy potrzebujemy nowej wersji Androida?

Tej jesieni Google planuje wprowadzić do sprzedaży piątą wersję Androida. Timothy Armstrong, ekspert z Kaspersky Lab, zastanawia się, czy tak szybkie wydanie kolejnej wersji Androida w ogóle jest potrzebne.

Zdaniem Armstronga wprowadzanie nowych wersji systemu, które nie są dostępne dla wszystkich smartfonów dostępnych na rynku, wpływa negatywnie na bezpieczeństwo użytkowników. Mimo podjęcia przez Google kilku działań w celu zabezpieczenia sklepu z aplikacjami - Google Play - oraz opublikowania kilku aktualizacji bezpieczeństwa dla swojego systemu mobilnego, faktem jest, że najczęściej atakowaną wersją Androida pozostaje 2.x. Z czego to wynika? Istnieje kilka powodów, spośród których dość istotne jest to, że Google nie dostarcza uaktualnień bezpieczeństwa dla wcześniejszych wersji swojego systemu operacyjnego.

Reklama

Android 2.2 był pierwszą wersją systemu Google atakowaną przez szkodliwe oprogramowanie. Od tego czasu nastąpił astronomiczny wzrost ilości szkodliwego oprogramowania dla Androida, a system ten w efekcie stał się najczęściej atakowaną platformą mobilną.

Jednym z powodów, dla którego Android jest tak popularnym celem ataków, jest to, że około 20 proc. użytkowników nadal używa starej wersji 2.2. Większość użytkowników (około 64 proc.) wciąż posiada wersję 2.3 (Gingerbread). Ponadto istnieje wiele szkodliwych programów, które wykorzystują błędy w zabezpieczeniach tych wersji Androida. Warto wspomnieć, że najnowsza dostępna wersja to 4.x (tzw. Ice Cream Sandwich).

Problem w tym, że liczba dostępnych łat bezpieczeństwa jest niewielka, a dla niektórych urządzeń nie ma ich w ogóle. W rzeczywistości, jedyną opcją dla użytkowników smartfonów z Androidem, dla których nie są oferowane aktualizacje, jest zakup całkowicie nowego urządzenia. Co ważne, problem ten nie dotyczy wyłącznie starszych smartfonów - wiele nowych urządzeń dostępnych na rynku jest wyposażona w archaiczną już wersję Androida, bez możliwości instalacji uaktualnienia. Jest to swego rodzaju ewenement w świecie systemów operacyjnych. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy jedynym sposobem uzyskania aktualizacji dla systemu operacyjnego Windows od firmy Microsoft jest zakup całkowicie nowego komputera.

Na początku lutego Google wprowadziło technologię Bouncer, która została stworzona w celu ochrony użytkowników przed szkodliwym oprogramowaniem w oficjalnym sklepie firmy - Google Play. Trudno ocenić skuteczność tego rozwiązania, ponieważ Google nie publikuje współczynników wykrywania. Mimo zastosowania nowego zabezpieczenia, niektórym szkodliwym programom udało się prześlizgnąć i zostały opublikowane przez cyberprzestępców w Google Play. To pokazuje, że nawet oficjalne kanały dystrybucji nie są w 100 proc. bezpieczne.

- Jeżeli Google chce chronić swoich użytkowników, musi zacząć dostarczać uaktualnienia bezpieczeństwa około 80 proc. swoich klientów, których zaniedbał - mówi Timothy Armstrong. - Przy obecnej sytuacji, gdzie około 20 proc. użytkowników nie może zabezpieczyć swoich smartfonów z Androidem, ponieważ po prostu nie ma dla nich uaktualnień, cykl życia szkodliwych programów może wynosić nawet kilka lat. Tej jesieni pojawi się nowa wersja Androida - Jelly Bean (5.0), wciąż jednak niezbędne są łaty bezpieczeństwa dla 80 proc. użytkowników, którzy ich nie otrzymują. Nie można oczekiwać od wszystkich, którzy wydali swoje ciężko zarobione pieniądze, aby w ramach zapewnienia sobie bezpieczeństwa musieli kupić nowe urządzenie - dodając.

INTERIA.PL/informacje prasowe
Dowiedz się więcej na temat: Android | Google

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje